-

deszcznocity

Skąd się biorą ledwie piśmienni kumbryjscy pasterze?

Wpadła mi w ręce książka niezwykła z wielu, wielu względów. Po pierwsze, napisana przez ledwie piśmiennego kumbryjskiego pasterza-hodowcę owiec, który "skończył" Oksford. Po drugie, napisana z dumą i szczerze. Po trzecie, dająca wiele wnikliwych obserwacji socjologicznych w stosunku do angielskiego społeczeństwa post-industrialnego. Zamierzam przytaczać tutaj fragmenty, tłumaczone przeze mnie z oryginału, dołączając własnoręczne fotografie z moich wypadów do Krainy Jezior. Zapraszam na część drugá z cyklu:

Co wie każdy ledwie piśmienny kumbryjski hodowca owiec, a czego nie usłyszysz w BBC.

Odcinek drugi - Skąd się biorą ledwie piśmienni kumbryjscy pasterze?

[...] Z roku na rok nabierałem krzepy i byłem w stanie unosić bele coraz wyżej, podczas gdy mój dziadek stawał się coraz słabszy. Tą stopniową utratę sił rekompensowała jedynie duma, jaką napawał się widząc jak stopniowo przejmowałem jego miejsce. Będąc jeszcze pacholęciem, myślałem, że pomagam mu przetaczając bele pod jego nogi, a przenosząc jego butelkę z ostygłą herbatą z miejsca na miejsce, marzyłem by kiedyś dorównać mu siłą. I z roku na rok, różnica między nami malała na moją korzyść. Wtem, gdy miałem lat trzynaście, osiągnęliśmy ciekawy stan równowagi - pracowaliśmy jak równy z równym, by za każdym razem gdy dziadek sugerował, że "teraz my staruszkowie musimy przystanąć na fajkę", zgadzać się bez zastanowienia na chwilę odpoczynku (żaden z nas nie palił). Następnego roku byłem już o wiele silniejszy od niego, więc co jakiś czas udawałem, że potrzebuję odpoczynku, gdy widziałem, że go potrzebuje. Parę lat później, to on podążał za mną, przetaczając bale pod moje nogi i podnosząc co poniektórą, jeśli nie była dla niego zbyt ciężka. [...]

XXX

[...] Gdy spogląda mi w twarz, dzielimy się tysiącem niewypowiedzianych myśli dotyczących naszego gospodarstwa i naszej rodziny. W tej danej chwili nie jestem jedynie jego wnukiem, jestem tym, komu powierzył dzieło swojego życia, jestem nicią, która tka w przyszłość. On żyje we mnie. Jego głos. Jego wartości. Jego opowieści. Jego gospodarstwo. To wszystko pozostanie. Gdy pracuję na farmie, słyszę jego głos w mojej głowie. Czasem, gdy jestem bliski zrobienia jakiegoś głupstwa, słyszę jak mnie karci, więc przystaję i po chwili zabieram się za to tak, jak on by to zrobił. Wszyscy wiemy, że stałem się sobą przede wszystkim dzięki niemu i że on będzie we mnie trwać. [...]

XXX

[...] Ostatecznie dotarliśmy do stodoły, wyładowaliśmy siano, całe i suche. Wychodząc, ledwie dychaliśmy. Po drodze do domu zatrzymaliśmy się u znajomych i wypiliśmy po dzbanie zimnej kranówki każdy, i natychmiast zrobiło nam się niedobrze. Nabawiliśmy się udaru słonecznego. Nazajutrz bolały nas głowy i byliśmy naprawdę chorzy.

Mój ojciec zawsze wspomina ten pamiętny dzień, tak jak inny ojciec wspominałby ze swoim synem rodzinną wycieczkę nad morze. Coś, co przeżyliśmy wspólnie. [...]

XXX

[...] Kłóciliśmy się z ojcem tygodniami, robiliśmy sobie na złość, wymienialiśmy przykrości, testując cierpliwość, wypominając błędy i upokarzając nawzajem przed obcymi. Były chwile, że chcieliśmy się pozabijać. Parę razy w ruch poszly pięści.

Powiedziałem, że się wynoszę z farmy. Wiedziałem, że mogłem schować moją dumę do kieszeni i odpuścić, ale to nie rozwiązałoby większych problemów i straciłbym do siebie szacunek. [...]

XXX

[...] Niespodziewanie, nasze zatargi nagle ucichły. Tydzień wcześniej skakaliśmy sobie do gardeł, a teraz znów był moim tatą. Przestałem być dla niego zagrożeniem; pojął, że wypływam w nieznane. Myślę, że miał do siebie pretensje, bo czuł, że wcale tego nie chcę i że wyjeżdżam tylko ze względu na to, że nie możemy się dogadać. [...]



tagi:

deszcznocity
20 stycznia 2018 00:24
8     697    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
tadman @deszcznocity
20 stycznia 2018 09:43

Po drugim odcinku to może za wcześnia, ale... Zapowiada się apoteoza życia w rodzinie, gdzie bieżący dzień potrafi dopiec, ale na stałe pozostaje coś, co przekazały poprzednie pokolenia.

Opisanie stosunku wnuk - dziadek i syn - ojciec bardzo prawdziwe. :)

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @deszcznocity
21 stycznia 2018 20:10

Super tekst.

"więc co jakiś czas udawałem, że potrzebuję odpoczynku, gdy widziałem, że go potrzebuje. [...] Gdy spogląda mi w twarz, dzielimy się tysiącem niewypowiedzianych myśli dotyczących naszego gospodarstwa i naszej rodziny. W tej danej chwili nie jestem jedynie jego wnukiem, jestem tym, komu powierzył dzieło swojego życia, jestem nicią, która tka w przyszłość. On żyje we mnie. Jego głos. Jego wartości. Jego opowieści. Jego gospodarstwo."

Hagia Sophia i miłość bliźniego razem wzięte. Oprócz tego, że historia jego relacji z ojcem mówią o tym, że jest grzesznym człowiekiem, jak każdy z nas.

zaloguj się by móc komentować

emi @deszcznocity
21 stycznia 2018 21:27

Zamówiłam.

Boję się, czy przekład będzie (jest) tak dobry, jakTwój.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Magazynier 21 stycznia 2018 20:10
21 stycznia 2018 21:52

Warto posluchac z nim wywiadu, jak opowiada o tym, jak ta ksiazke odebral jego ojciec. Piekne, archetypiczne i smieszne.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @emi 21 stycznia 2018 21:27
21 stycznia 2018 21:54

Nie chce zapeszac, ale mam pewne obawy. Dlatego ja czytalem w oryginale. Poza tym, ja tlumacze w duchu opowiesci a nie zawsze doslownie. To jest chyba najwieksze przeklenstwo - tlumaczyc toczka w toczke bez wzgledu na sens i spojnosc.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity
21 stycznia 2018 22:10

Piękne zdjęcie, czy to Ullswater? Na mnie zrobiła wrażenie ciężka praca o różnych porach roku

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @deszcznocity
21 stycznia 2018 22:46

Wszyscy wiemy, że stałem się sobą przede wszystkim dzięki niemu i że on będzie we mnie trwać.

To zdanie zadedykowałabym wszystkim, którzy mówią: - nie należy chrzcić małych dzieci, jak dorośnie, to wybierze.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @ainolatak 21 stycznia 2018 22:10
22 stycznia 2018 00:28

Buttermere. To jest ciezki kawalek chleba. Ale robisz to, bo to kochasz. Na pewno nie dla pieniedzy.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować