-

deszcznocity

Praktyczny poradnik...

Dzień dobry,

mam na imię Łukasz i mieszkam w Anglii już 10 lat. Pomyślałem, że skoro obraz wart jest tysiąc słów, chciałbym zamieszczać zdjęcia obrazujące ten Zachód, do którego Polacy tak tęsknią. 

A zatem, zapraszam.

Odc. XIII

... jak urazić Anglika.

1. Przy standardowej pogadance o pogodzie dojść do wniosku, że w tym kraju przez to, jaka tu jest pogoda (zazwyczaj), nie da się normalnie żyć.

2. Przy przypadkowej pogadance o milusińskim zwierzaczku, zażartwać sobie z głupoty zwierzęcia przy jego właścicielu.

3. Przy nieprzypadkowym krypto-szowinistycznym komenatrzu w naszą stronę: "masz całkiem niezły angielski", przejść w rozmowie do tego, jak banalnie prosty jest to język i jak tragicznie Anglicy się nim w sensie gramatycznym posługują.

4. Zamawiając dwa piwa, nieopatrznie pokazać Anglikowi literę V ułożoną z palca wskzującego i środkowego (odwrotnie do tego, jak Wałęsa pokazywał w geście triumfu).

5. Zdyskredytować angielskich zawodników piłki nożnej, jako kiepskich piłkarzy, na podstawie braku sukcesów w ostatnim półwieczu.

6. Przez przypadek, bądź celowo, zapytać skąd są, bo nie rozpoznajesz ich akcentu, ale wydaje ci się, że interlokutor jest ze Szkocji (duża zniewaga), lub (o zgrozo) z Irlandii (niewybaczalne). Albo po prostu powiedzieć, żeby powtórzył, bo nie mówi poprawnym angielskim (proper English).

7. Przypomnieć o wpływie amerykańskiego wojska na IIWŚ / Zapytać, czy u nich się kręci jeszcze jakieś filmy oprócz James'a Bond'a.

8. Zaparzyć im herbaty nie we wrzątku, lecz (ciut) chłodniejszej wodzie - wersja dla abstynentów. Nalać im niepełny kufel piwa - wersja dla 84% Anglików.

9. Każda próba wepchnięcia się do kolejki do autobusu, bankomatu etc.

10. Stwierdzić, że angielskie jedzenie jest paskudne / Stwierdzić, że cheddar, to tak naprawdę nie jest nawet ser.

To tak na szybko.



tagi:

deszcznocity
3 października 2017 15:49
27     3809    11 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Augustynka @deszcznocity
3 października 2017 18:03

Uwialbiam te Pańskie wpisy.żeby tylko częstsze były.Proszę się nie oszczędzać,jest Pan w UK a dookoła same inspiracje :)

zaloguj się by móc komentować

Caine @deszcznocity
3 października 2017 20:57

Padłem!

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @deszcznocity
3 października 2017 21:56

Ad. 10. To oni tego nie wiedzą?

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @maria-ciszewska 3 października 2017 21:56
4 października 2017 02:47

Cóż, angielskie jedzenie potrafi być naprawdę smaczne. Clou tkwi w tym, jak bardzo się ktoś przyłożył do przygotowania rzeczonego i jak bardzo konsumentowi zależy na jakości spożywanego podiłku. Common sense sprowadza się w tym względzie do tego, że priorytetem jest zaskopojenie głodu przed zaspokojeniem kubków smakowych oraz koszt relacja ceny do budżetu jaki możemy wyasygnować na poczet posiłków. W praktyce, w Anglii bardzo popularnym fast foodem wsród dzieci klasy robotniczej, bądź czegoś, co bym nazwał sierot po tutejszym pięćsetplus (rodzice produkują dzieci w celu utrzymania siebie z przysługujących z tego tytułu zasiłków, które, otrzymawszy je,przepijają bądż przegrywają u bukmachera albo i gorzej) jest CHIP BUTTY, czyli bułka z frytkami z frytkami. Jak kogoś nie stać, to fish scraps butty, czyli resztki panierki z usmażonej w głębokim tłuszczu ryby podane w bułce. Dla bardziej wymagających jest oczywiście patty butty, czyli lokalna wersja placka ziemniaczanego w bułce. Ale idea jest taka sama, vommon sense mówi - jestem głodny i chcę zaspokoić głód jak najmniejszym kosztem. 

Po drugiej stronie szali mamy jedzenie w gustownym pubie, gdzie posiłek kosztuje odpowiednio do jakości i jest duży jak dla przeciętnego Europejczyka bez nadwagi. Jedzenie jest angielskie, ale przyrządzone z uwagą i troską o smak, wygląd, pochodzenie i często odrobiną ekstrawagancji, w granicach angielskiego common sense oczywiście. Przykład: ryba z frytkami w lepszym pubie, to będzie na przykład świeża płastuga z patelni na maśle czosnkowym i frytkami z ekologicznych ziemniaków i batatów, do tego sezonowe warzywa ugotowane na parze, całość podana z sosami tartarre, ketchup etc. no i do tego lokalnie warzone piwo ale. Tylko oczywiście dla przeciętnego Anglika to będzie szaleństwo, bo cena w porównaniu z budką z frytkami będzie kłuć w oczy i portfel.

Na koniec, podam link ze strony BBC z lokalnymi przysmakami z tradycyjnych budek z rybką i frytkami:

Link do strony

Aha, bardzo popularne jest szeroko pojęte jedzenie azjatyckie (hinduskie, tajskie, chińskie, tureckie). Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.

 

zaloguj się by móc komentować


ainolatak @deszcznocity
4 października 2017 07:22

Świetny zestaw, rozbawił mnie Pan z rana :)

Punkt 3 – jeśli doda się jeszcze jak mało znajomych Anglików rozwiązało testy z tegorocznego Proficiency, co ja mówię …. CAE to można zobaczyć jak wygląda urażenie w wersji the lux ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska 4 października 2017 05:58
4 października 2017 07:29

:)) po tych zdjęciach z linku rzeczywiście może zemdlić, szczególnie z rana, wyjątkowo udane..zupełnie jak mowa inauguracyjna rektora UW....

W rzeczywistości nie jest aż tak źle, , choć przyznam, że przy haggisie to i ja wymiękłam, ale już np. taki toad in the hole (ropucha w dziurce) w wersji domowej może zrobić dobre wrażenie ;)

Ale całkowicie zgadzam się z deszcznocity, co do syfu dla „biednych” i oszczędzających, przy tym po prostu leniwych mieszkańców wyspy, którzy  nie traktują przygotowywania jedzenia i jego smaku jako daru dla najbliższych. A z drugiej, porządnej kuchni wraz ze wzrastającą ceną.

Natomiast mnie tam zawsze fascynowało, że nawet z gotowania  potrafią zrobić z siebie mistrzów świata, a z rdzennych potraw – pride of England. Ich programy kulinarne nie tylko miały przyciągnąć człowieki, by nauczyć gotować, ale żeby się poczuły dumne z brytyjskiego żarełka, i to dekady temu, kiedy jeszcze nie było żadnego Oliviera czy Nigelli. Wystarczy wspomnieć Delię Smith, Two Fat Ladies, czy mojego ulubieńca, pioniera „podróżującej kuchni” Keitha Floyda.  To był autentyczny gigant z nieodłącznym kieliszkiem wina w ręku – oczywiście z zamiarem dolania go do potrawy, ale w trakcie programu większość butli kończyła w samym prowadzącym uświetniając jego program. To oni wyznaczali trendy i na nich wzorowali się lata później nasze pseudo gotujące Makłowicze itp. Niestety z mizernym skutkiem. Dopiero Okrasa chwycił jak robić w  autentyczny sposób travel&cook jednocześnie gloryfikować skarby naszej kulinarnej kultury

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @ainolatak 4 października 2017 07:29
4 października 2017 08:43

Od Anglików trzeba się uczyć, jak się robi dobrą propagandę, czyli robienie jak najlepszego wrażenia przy minimum środków. To jest prawdziwa sztuka.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity
4 października 2017 09:42

indeed ;)

skuetcznie wypełniają propagandą każdy skrawek życia, zarówno na swojej ziemi jak i zdobytej

zaloguj się by móc komentować


bendix @deszcznocity
4 października 2017 13:13

Dlaczego te palce ich tak drażnią? Przecież to oni drażnili nimi Francuzów?

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @bendix 4 października 2017 13:13
4 października 2017 14:13

bo to jest angielska wersja srodkowego palca

zaloguj się by móc komentować

bendix @deszcznocity 4 października 2017 14:13
4 października 2017 15:13

Dziwni są :) Sami się tym chwalili że ich łucznicy dali łupnia wrogowi a teraz to uważają za obraźliwe :P

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @bendix 4 października 2017 15:13
4 października 2017 15:17

Bynajmniej, to jest klasyczny przykład doublethink. Przecież Orwell tego nie wymyślił, to już w/z nim było.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @glicek 4 października 2017 10:44
4 października 2017 18:56

Pamiętajcie, jeżeli mama daje wam takie jedzenie, to znaczy, że was nie kocha.

Raczej smutne, niż śmieszne.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @glicek 4 października 2017 10:44
4 października 2017 23:00

Mam kuzynke, która kiedyś cierpiała na bulimie. Wyszła za mąż za Anglika i wyzdrowiala. Widząc jakość angielskiego jedzenia, przestałam się dziwić. Nawet z bulimia trudno to przełknąć. Wszyscy w rodzinie byli wdzięczni jej mężowi, za dobry wpływ na jej psychikę, a może to angielska kuchnia poniosi największe zasługi?

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Rozalia 4 października 2017 23:00
5 października 2017 08:51

W Anglii jest inna mentalnosc ludzi. Nie ma patrzenia na ludzi z gory z powodu ich wygladu. Jest duze przyzwolenie spoleczne na bycie "innym". Nikt nie zwroci uwagi/nie skomentuje jesli ktos przyjdzie w piżamie do sklepu po bułki, nikt nie skomentuje twojej nadwagi/niedowagi. To jest odwrotnosc katolickiego: Bog Cie kocha takim jakim jestes i mowi Ci: zmieniaj sie na lepsze, bo jestes stworzony do doskonalosci. Tutaj podswiadoma narracja brzmi: Boga nie ma, jestes taki, jaki jestes, zaakceptuj siebie. Ale za to kazda reklama krzyczy: zmien siebie, staniesz sie doskonaly dzieki naszemu produktowi, jestes tego wart.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @deszcznocity 5 października 2017 08:51
5 października 2017 11:23

Kuzynka z bulimia wyglądała jak laska. Teraz ma już drugiego męża, Włocha, urodziła synka (angielski mąż nie chciał dzieci) nigdy nie widziałam jej tak szczęśliwej, dzięki temu bulimia jej nie w głowie. 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @ainolatak 4 października 2017 07:29
5 października 2017 11:26

Jednakowoż Okrasa miewa różne przygody w pracy.

0:48

 

zaloguj się by móc komentować

Janek-D @deszcznocity
5 października 2017 12:08

To ja nieco z innej beczki czyli jak obrazić Szkota:

1. powiedzieć mu coś w stylu, że fajnie tu w Waszej Anglii (polskie szkoły, zasadniczo nie rozróżniają English od British, przynajmniej za moich czasów) albo, że jest się wśród Anglików...stojąc w Edynburgu ... za to można oberwać po facjacie.

2. przebrać się na wieczorze kawalerskim za rycerza króla Artura (bo fajne średniowieczne klimaty) i pójsć do szkockiego pub'u - tu akurat skończyło się jedynie na ... opluciu i wyzwiskach :)...

---

W klimatach smieciowego jedzenia made in UK - grube fryty (chips) polane octem, dla mnie nie do przełknięcia lokalny przysmak... może ktoś wyjaśni skąd się to wzieło :). Z braku kasy na sól?

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Rozalia 5 października 2017 11:26
5 października 2017 12:22

no właśnie o to chodzi, żeby było choć trochę autentycznie ;) uczył się od Floyda ;)

przygody Keitha Floyda w miejscach, w których gotował to już anegdoty, ale pamiętam wiele, od tych kiedy gotował mięso strusia w głębokiej Afryce, dla strusi oczywiście, które w końcu go zaatakowały i te własne jaja i mięso zeżarły…kiedy prawie utonął gotując w trakcie rozpoczynającego się szkwału, kiedy przedstawiał na wizji w piekielnie humorystyczny i niepoprawny politycznie sposób swoją teściową....

on gotował i był w programach taki jakim był, zwariowanym, dobrym kucharzem z porywającą pasją, niezwykłym poczuciem humoru i autentyzmem, nawet picia nie ukrywał…

przewrócił do góry nogami tamtejszy świat robienia takich programów

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Janek-D 5 października 2017 12:08
5 października 2017 12:44

nie z braku kasy na sól

ocet wylądował z fish&chips - bo te zawsze były podawane z octem, na poczatku ocet miał iść na rybę, ale od dawna doprawia się nim i fryty, razem z solą. Przy czym kiedyś nie był to chamski ocet a ocet słodowy albo cebulowy (marynata z cebulowych pikli). No a po drodze różne preferencje zrobiły swoje, im gorsze fryty i straszniejszy olej, na którym się smażyły tym więcej octu by "dosmaczyć" kiepski smak :) Niektórzy nawet już soli nie dodają tylko walą ocet, ale też wymyślili już sól o smaku octu......

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Janek-D 5 października 2017 12:08
5 października 2017 12:57

Frytki polane octem to kwestia przyzwyczajenia, tak jak oliwki i wytrawne wino. Dla mnie juz ok po 10 latach tutaj.

Primo: ten ocet to NIE jest ocet, do ktorego Polacy sa przyzwyczajeni. To jest ocet SLODOWY - poddaje się fermentacji słód jęczmienny i wióry bukowe, z których następnie wyrabia się piwo. Zaszczepia się je bakteriami i całość przepuszcza przez filtr węglowy, aby się odbarwiła. Otrzymany ocet słodowy zawiera 4-5% kwasu. Jest to produkt uboczny wytwarzania angielskiego piwa.

Due: jedynym sposobem, ktory ulatwia trawienie tych przemoczonych do cna stara frytura ziemniakow jest - z braku soku z cytryny - OCET! 

Ze wzgledu na brak slonca, najlatwiej jest podbic poziom serotoniny albo tlustym albo slodkim jedzeniem. Smazone na glebokim tluszczu frytki sa bez dodatki octu bardzo ciezko strawne - trzymaja czlowieka "sytym" dobre 6 godzin. To, oraz fakt, iz jest to niezwykle tanie jedzenie, jest glowna przyczyna sukcesu budek z frytkami i ryba w Wlk. Brytanii. No i sila przyzwyczajenia.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Rozalia 5 października 2017 11:26
5 października 2017 13:48

O dziady, film już niedostępny! Ale jest jeszcze inna wersja, krótsza,  nieobrobiona.

0:28

 

zaloguj się by móc komentować

Janek-D @deszcznocity
8 października 2017 22:00

Super, dzięki za ubogacajace wyjaśnienie. To jeszcze jedna rzecz w dziedzinie angielskiej kuchni,marmite'... Z hasłem love it or hate it. Moja żona będąc na wygnaniu z polskiego oddziału angielskiej korpo w Burton upon Trent, brala udzial w projektowaniu fabryki tego cudnego produktu. To tez uboczny produkt angielskiego browarnictwa, bardzo bogaty w witaminy z grupy b, kwas foliowy i niacyne. Dla nas obojga ochydny w smaku, więc należymy do drugiej grupy: hejterów... Za to kolega z pracy zrobił wkład jaki to wspanialy i przepyszny produkt...no ale schodzimy lekko off topic więc wracajac do tematu jak obrazić Anglika, szukamy miłośnika marmite i mówimy że to obrzydliwość i odpadki....

zaloguj się by móc komentować

malwina @deszcznocity
8 października 2017 23:20

a jak to jest w Anglii z alkoholem?

slyszalam, ze chleja wiecej od nas ale bardziej pokatnie...

nie chodzi mi o pijane jak ostatnie szmaty dziewczeta brytyjskie swietujace weekend, chodzi mi o doroslych obywateli, tj. poddanych Jej Krolewskiej Mosci...

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @malwina 8 października 2017 23:20
9 października 2017 13:59

bedzie niebawem osobny wpis o alkoholu

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować