-

deszcznocity

Parę słów wyjaśnienia

Ten wpis jest z cyklu: Nic nie  jest tym, czym się wydaje.

 

Premier League nie jest dla kibiców, ona jest dla właścicieli firm bukmacherskich. Najpierw Premier League została kupiona w 1992 roku przez Sky po to, by skomercjalizować i zarobić na reklamach. Oszacowano te reklamy na jakieś 330 milionów funtów szterlingów  w przeciągu bodaj  pięciu sezonów. To były gigantyczne pieniądze, funt wtedy jeszcze był mocny. I wtedy ludzie zobaczyli, że na tym sporcie biedoty można zrobić biznes. Od 2005 roku, kiedy to zostały w Anglii zliberalizowane przepisy dotyczące hazardu, Premier League jest po to, by można było zarabiać na obstawianiu meczów. Żeby było jeszcze ciekawiej, Gibraltar się utrzymuje właśnie z tego, że tam są zarejestrowane te wszystkie kasyna online i inne bukmacherki. W sensie tam się od  tego  biznesu "odprowadza" podatki. Albo raczej unika. To nie są waciki - ten  biznes to rocznie jakieś 14 miliardów funtów szterligów, podczas gdy wartość wszystkich piłkarzy w klubach Premier League to jakieś 6.5 miliarda funtów szterligów. Premier League jest również po to, by ludzie mieli kolejny powód,by w sobote i w niedziele pójść do  pubu "na mecz" lub zeby wydac miesiecznie siedemdziesiat funtow na pakiet telewizyjny. Jesli chodzi o zagranicznych wlascicieli klubow - mozna na klubie  zarobic pieniadze, ale nie, jesli chce sie wygrywac trofea.

 

W Wielkiej Brytanii nie ma zadnego liberalizmu, jest tak dobrze  nam zareklamowany: socjalizm z ludzka twarza. W  przypadku budownictwa wyglada to tak, ze nie ma takiej opcji, zebys uniemozliwil sasiadowi wyjscie ze wspolnego domu, bo o wszystkim decyduje tzw. komisja planowania przestrzennego. Czyli COKOLWIEK chcesz wybudowac, badz zmienic w architekturze - musisz zlozyc wniosek do ww. komisji. Oni wtedy zakladaja akta sprawy,wywieszaja na latarniach danej ulicy zalaminowane kartki A4 z informacja, ze ktos cos chce zrobic,czase, wysylaja poczta do wszystkich na danej ulicy. Teraz przewaznie podaja adres WWW, gdzie mozna sie odniesc do danej propozycji. I wszyscy sasiedzi i wogole kto tam sobie chce,moze sie odniesc do tego, czy ci jest potrzebna oranzeria, albo garaz, czy tez nie. Komisja sprawdza, czy wg prawa mozesz wogole sobie cos tam zyczyc, czy nie bedzie to szpecilo wizerunku ulicy, czy nie zaslonisz widoku sasiadowi i tak dalej. Wniosek oczywiscie musisz miec zrobiony fachowo i opisany przez architekta, nie ma zmiluj. I  tak sie mozesz bujac nawet pare lat. Ale z reguly pozwalaja, w koncu placisz za apliakcje, wiec jak wnioskujesz to raczej tylko wtedy, kiedy wiesz, ze masz szanse dostac pozwolenie. Dlaczego ja o tym pisze? Ano dlatego, zeby Panstwu uzmyslowic, ze w Wlk. Bryt duza  czesc budzetu lokalnego stanowi tzw. council tax, czy podatek katastralny. Jest on odprowadzany od kazdej nieruchomosci bezposrednio do danej gminy,a to oznacza, ze gminy DE  FACTO  sa finansowane w duzej mierze wlasnie w podatku katastralnego. To jest angielski sposob na socjalizm z ludzka twarza - gminy bardzo chetnie wydaja pozwolenia na budowe nowych osiedli, poniewaz maja z tego dodatkoowy dochod w formie  podatku katastralnego i pozwolen. Poprzez tani kredyt i sile nabywcza funta kreuje sie popyt na nieruchomosci. Wiecej nieruchomosci, to wiecej wplywow do lokalnych budzetow i mniej zmartwien dla rzadu. Taki samograj. A w kwestii legalnego blokowania komus  wyjscia z mieszkania - nie ma takiej opcji. Tu sie na takich zartach nie znaja. Albo bedziesz mial na glowie rade gminy, albo sąd, albo wydział spraw społecznych. Niby nieruchomosc  jest twoja, a oni ci pokaza co to znaczy socjalizm.

 

Kolejna sprawa - public footpath i public bridleway (dla jazdy konnej). Jak już kiedyś wspomniałem w paru moich poprzednich wpisach, w Anglii dokonano "skoku" na gminną ziemię - tzw. enclosures. Przywłaszczono sobie tereny wspólne (pastwiska, nieużytki i ziemię orną). Coś jak u  nas przekształcenia własnościowe. Żeby nie doprowadzić  do wojny domowej w  efekcie "prywatyzacji" ziemi, wprowadzono pojęcie public  footpath, by ludzie chociaż mogli przejść z jednej wsi do drugiej po terenach prywatnych. To tzw. prawo przejścia jest w Anglii  od osiemnastego wieku skodyfikowane. Wcześniej było to prawo zwyczajowe. Wg prawa, te publiczne ścieżki należą do gmin. To one za nie odpowiadają. Jako prywatny właściciel ziemi, przez którą przechodzi ścieżka możesz się "odwołać" i spróbować przekonać gminę, by wytyczyła nową ścieżkę omijającą twoją posesję. Oczywiście trzeba z tym iść do prawnika a i to nie gwarantuje sukcesu. Także farmerzy mają ważniejsze sprawy na  głowie (a do tego nie mają pieniędzy na takie fanaberie), a nowobogaccy i  bogaccy płacą i w końcu mogą sobie wywiesić tabliczkę PRIVATE na płocie a i to nie zawsze.

 

Pamietajmy takze, ze w Anglii 50% ziemi nalezy do 36 tysiecy osob. W wiekszosci arystokracji.



tagi:

deszcznocity
21 marca 2018 00:10
51     3020    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-osiejuk @deszcznocity
21 marca 2018 00:19

Dziękuję za cenne informacje.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @deszcznocity
21 marca 2018 00:24

Swoją droga, moja podstawowa teza, że Abramowicz moze sobie byc właścicielem Chelsea i to w faktycznej stanie rzeczy nic nie zmienia to prawda. Prawda?

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @krzysztof-osiejuk 21 marca 2018 00:24
21 marca 2018 00:46

Abramowicz przejal klub z dlugami. Takich zawsze tutaj witaja z otwartymi ramionami. To prawda, jest troche zakladnikiem swojego wlasnego klubu.

Ale ja mysle, ze bardziej chodzi o to, zeby w razie czego mozna bylo miec dobry powod, zeby poprosic o  azyl polityczny w Wlk. Bryt. Mysle, ze on sobie kupil polise ubezpieczeniowa na wypadek a la Chodorkowski. W koncu jest wlascicielem klubu w Anglii, prawda?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @deszcznocity
21 marca 2018 00:56

To jest oczywście możliwe. Mnie jednak bardziej chodzi o to, czy Anglicy mogą go tego właścicielstwa pozbawić w dowolnej chwili. W końcu Al-Fayed też miał kiedyś Harrodsa i co mu z tego zostało? Wystarczyło, że nie dano mu obywatelstwa.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
21 marca 2018 01:09

Tak, w Anglii nie znasz dnia ani godziny. Premier League podlega pod FA. Abramowicz podejrzewam nie ma brytyjskiego paszportu. Fani jak sie odwroca od druzyny to  raz ze nie ma wplywow z biletow, dwa nie ma wplywu z "merchandise", trzy jest czarny PR bo to jest medialnie nosna sprawa. Mozna z klubu zrobic kuklcze jajo, mozna zrobic nagonke w prasie. Najlatwiej jest chyba jednak przez to ze klub jest spolka akcyjna...

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @deszcznocity
21 marca 2018 06:16

Dzięki. Super notka.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @deszcznocity
21 marca 2018 07:17

znakomite

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @deszcznocity
21 marca 2018 08:43

Przyjemnie sie czyta ;). Pouczające np :

 

Pamietajmy takze, ze w Anglii 50% ziemi nalezy do 36 tysiecy osob. W wiekszosci arystokracji.

 Jest tradycja, gdzieś tam. A własność na 999 lat dana. Jakie to śliczne...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity
21 marca 2018 09:59

Najlepsze jest to, że rejestr nieruchomości obejmuje wyłącznie grunty, a nie dane właścicieli, czyli rejestr nie powie ile ziemi stanowi własność konkretnej osoby lub firmy…

Pamietajmy takze, ze w Anglii 50% ziemi nalezy do 36 tysiecy osob. W wiekszosci arystokracji.

Trzeba też pamiętać kim jest ta arystokracja…np. taki potomek w linii prostej linii Williama Cecila Robert Michael James Gascoyne-Cecil, siódmy markiz Salisbury. Tacy potomkowie najczarniejszych charakterów z czasów wielkiego złodziejstwa i metod ubeckich – jeśli tak mogę powiedzieć – dochodzenia do majątku i przekazywania potomnym. Jak silne są zasady ustalone za czasów reformatorskich Tudorów świadczy fakt, że rodzina tegoż siódmego markiza nie chciała dać zgody na jego ślub z katoliczką i do tej pory niezbyt dobrze to przyjmuje…a zaraz minie 5 wieków… Mieszkają w tym Hatfield House, który Henryk VII przywłaszczył sobie po grabieży klasztorów, a potem Jakub I zamienił się z Cecilem rezydencjami i tak dostała się w ręce szefa służba specjalnych Roberta Cecila, który zrobił z tego tzw. prodigy house (kto nie zna niech sobie poogląda). To w tą rodzinkę polityków, bankierów i dziennikarzy wżenił się również, tak żywo opisywany przez Stalagmita, premier Arthur Balfour.

A co do ziemi 7 markiz Salisbury ma około 10 000 akrów ziemi i co roku otrzymuje ponad ćwierć miliona funtów w ramach dopłat rolniczych. Jest na 352 pozycji na liście Sunday Times Rich (2017), z szacowaną fortuną w wysokości 330 milionów funtów, głównie z ziemi i nieruchomości.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
21 marca 2018 10:50

Tzw Land Registry wystawia akt wlasnosci ziemi. Wg prawa ktokolwiek trzyma w reku ten papier, ten jest wlascicielem ziemi! To prawo jest jeszcze z sreniowiecza wydaje mi sie. Prosze sie nad tym chwile zastanowic, jakie to ma implikacje.

zaloguj się by móc komentować

chlor @deszcznocity 21 marca 2018 10:50
21 marca 2018 11:37

Akty własności są tam wystawiane na okaziciela????

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
21 marca 2018 11:59

Jesli nieruchomosc NIE zostala zarejestrowana w Land Registry (ksiegi wieczyste?) to TEN, kto posiada fizycznie dokument poswiadczajacy wlasnosc, ten jest wlascicielem - na okaziciela.

NATOMIAST, system ewidencji nieruchomosci jest ucyfrowiony i jesli dana nieruchomosc byla kiedykolwiek zarejestrowana w Land Registry, to oni maja od tamtej daty juz cala ciaglosc wlacznie z kopiami. I wtedy juz da sie ustalic, kto jest wlascicielem, nawet nie majac fizycznie dokumentow poswiadczajacych wlasnosc.

Okolo 1/5 nieruchomosci w Wlk. Brytanii NIE jest zarejestrowanych w Land Registry.

zaloguj się by móc komentować

Danae @krzysztof-osiejuk 21 marca 2018 00:56
21 marca 2018 13:03

Anglicy nie mogą NIKOGO pozbawić legalnego prawa do własności prywatnej. To nie komuna. Bracia Al Fayed kupili Harrodsa w 1985 r., a w 2010 Mohammed sprzedał dom towarowy Harrods (całość) państwu Katar (Qatar Investment Authority (QIA)). 

To, że ktoś nie ma obywatelstwa, lub, jak w przypadku Al Fayeda, odmówiono mu nadania obywatelstwa, nie ma nic wspólnego z własnością.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, ile Al Fayed etc. na tym zarobili, to szczegóły masz tu: https://en.wikipedia.org/wiki/Harrods_Department_Store

zaloguj się by móc komentować

Danae @deszcznocity 21 marca 2018 01:09
21 marca 2018 13:06

"Abramowicz podejrzewam nie ma brytyjskiego paszportu."

No i c z tego? Po co mu ten paszport? Własność prywatna w Anglii nie zna słowa "obywatelstwo". To komunistyczne i post-komunistyczne wymysły. 

zaloguj się by móc komentować

Danae @deszcznocity 21 marca 2018 00:46
21 marca 2018 14:34

"Pamietajmy takze, ze w Anglii 50% ziemi nalezy do 36 tysiecy osob. W wiekszosci arystokracji."

Jakbym słyszała powtórkę komunistycznej gadki o wrednych "panach".

W Warszawie 60% ziemi należy do państwa. I co, lepiej jest? Zieleniej? Nie ma zas...nych, brudnych i nierównych chodników skwrów i ulic? 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Danae 21 marca 2018 13:06
21 marca 2018 15:05

Bardzo prosze mniej emocji/pretensji. Nic to nie wnosi do dyskusji. To prawda co Pan/Pani napisal/a. Moga go nie wpuscic. 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Danae 21 marca 2018 14:34
21 marca 2018 15:14

Chodzilo mi o zarysowanie roznicy pomiedzy PL a UK, ze pomimo  tego wszechobenego socjalizmu w Anglii arystokracja trzyma sie mocno.

Prosze sobie wyobrazic, ze w UK wlasnosc prywatna w formie posiadlosci ziemskich jest naprawde zadbana.

Prywatnie jestem wnukiem wołoskiej szlachty z powiatu turczanskiego i prosze mi wierzyc, ze jestem daleki od ww. suplikacji.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @ainolatak 21 marca 2018 09:59
21 marca 2018 17:49

Tak offtopic.

Obejrzałem kilka zdjęć tych prodigy house'ów i jest w nich coś... odpychającego.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Kuldahrus 21 marca 2018 17:49
21 marca 2018 18:06

to ciekawe spostrzeżenie...może dlatego, że były budowane by zmieścić podróżującą Elkę z jej dworem? ;))) Ona sama jak pałac był za mały skarżyła się na niewygody, a podróżowała przez większość roku - ze względów higienicznych jak zasyfiła ze swoimi dworzanami pałac tak, ze nie dało się przejść nie wchodząc w coś niepięknie pachnącego, zmieniali miejsce pobytu - na koszt gospodarza oczywiście....

z drugiej strony wpływy architektoniczne z Europy (wtedy dominujące włoskie) dość słabo przenikały na wyspę, bo akurat architektów katolickich za bardzo tam nie zapraszano, a protestanci nie dorobili się jeszcze swoich ;)

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @ainolatak 21 marca 2018 18:06
21 marca 2018 18:14

Nie wiem właśnie jak to określić dokładnie. Tak jakby ktoś próbował wymyślić coś ładnego, a wyszła karykatura.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Kuldahrus 21 marca 2018 18:14
21 marca 2018 18:22

Byli wtedy jak noworuscy ;)

zaloguj się by móc komentować


Danae @deszcznocity 21 marca 2018 15:14
21 marca 2018 18:58

"Chodzilo mi o zarysowanie roznicy pomiedzy PL a UK, ze pomimo  tego wszechobenego socjalizmu w Anglii arystokracja trzyma sie mocno."

Jestem obywatelką brytyjską. Wykształciłam się w Angli.. Mieszkałam w Londynie wiele lat. Kupiłam tam swój pierwszy dom, gdy miałam 24 lata. 

Potwierdzam informacje encyklopedyczne, zawarte w notce. Można je znaleźć w wikipedii. 

Cała reszta Pańskich dywagacji (oraz komentarzy niektórych komentatorów, przez litość przemilczę których), tj. "trzeba mieć obywatelstwo brytyjskie, aby nabyć nieruchomość", "Abramowicz straci swoje aktywa, bo nie ma paszportu brytyjskiego", "Al Fayed stracił Harrodsa, bo odmówili mu obywatelstwa brytyjskiego", "arystokracja w Anglii trzyma się mocno, choć panuje tam 'socjalizm z ludzką twarzą'" itp. to wierutne bzdury. Nie ma Pan pojęcia, jak są kompromitujące dla autora/ów takich twierdzeń.

Własność prywatna w UK jest Ś W I Ę T O ś ć i A.  Policjant, wezwany, bo w domu była awantura, NIGDY nie przekroczy progu tego domu. "My home is my castle".

W przeciwieństwie do Polski, gdzie własność prywatna nie jest  szanowana. Siedem lub osiem "służb”, czytaj biurwokratycznych złodziei, wkracza, jak chce do mojego domu bez nakazu od prokuratora lub sędziego. 

Socjalizm kradnie własność prywatną.

Denerwuję się tylko wtedy, gdy ktoś wykazuje straszliwą, karygodną ignorancję lub brak szacunku dla innych. Ta ostatnia cecha jest typowa dla komuny. W Anglii ludzie się szanują, choć zdarzają się, jak wszędzie, aspołeczne jednostki. Szybko przywołuje się je do porządku.

zaloguj się by móc komentować

chlor @deszcznocity
21 marca 2018 19:10

No nie wiem. Niedawno była afera, gdy jakaś angielka posadziła nielegalnie pomidory pod swoim domem w swoim ogródku. Oczywiście przerobić trochę swoją swiętą własność, dostawić jakiś daszek czy co, to każdy Anglik może bez pytania, bo tam własność jest święta?

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 21 marca 2018 19:10
21 marca 2018 19:11

Kurcze, to do Danae.

zaloguj się by móc komentować

Danae @chlor 21 marca 2018 19:10
21 marca 2018 19:45

Należy odróżnić szacunek dla człowieka (innych) od szacunku dla własności prywatnej.

Zanim członek społeczności postawi jakąś dobudówkę/szkaradę/pomaluje swój dom na majtkowy brzoskwiniowy - a wszystkie inne domy na ulicy są z cegły klinkierowej (to tylko przykład) - MUSI się skonsultować ze społecznością, wśród której mieszka. To ze względu na szacunek dla innych. Konsultacje odbywają się za pośrednictwem urzędu, bo są nie tylko społeczne, ale i fachowe.

Zwracam uwagę, że kraje anglosaskie mają najniższy wskaźnik (jako grupa krajów) korupcjogenności w indeksie Transparency International. Nie ma takiej możliwości, aby decyzję o udzieleniu zezwolenia bądź nie, przyznawał jeden człowiek. Całej ulicy i panelu jeden nowobogacki nie przekupi. A zatem w ten system (oczywiście NIE jest to "socjalizm z ludzką twarzą", bo to bzdura) są wpisane mechanizmy zabezpieczejące przed korupcją.

W Polsce, np. w Warszawie, ostateczną decyzję o budowie wydaje JEDEN człowiek. Buirwa. Konserwator. Polski system prosi się o korupcję.

Do mojego domu w Angli nie ma prawa nikt wejść bez mojego zaproszenia - to przykład szacunku dla własności prywatnej. 

Warzywa w mieście, owszem, hoduje się w tzw. backyards (oczywiście nie ziemniaki!) i na balkonach. Moja koleżanka hodowała  w doniczce na balkonie ogromny krzak pomidora , a za szybą, w mieszkaniu, też w doniczce ogromny krzak ma..ychy. Była to Angielka. Wiedziała, że do jej domu NIKT nie wejdzie i nie zapyta: "co tu robi ten dziwny pomidor?"

Nigdy w mieście nie widziałam pomidorów PRZED domem (frontyard). Zwykle ludzie hodują tam róże, aby innym (szacunek dla innych) było przyjemnie, jak mijają ten dom.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić obydwa rodzaje szacunku.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Danae 21 marca 2018 19:45
21 marca 2018 20:03

A kubły ze śmieciami trzeba trzymać w domu, bo chodnik należy do lorda? Czyli nie lepiej niż w Polsce. W Polsce chodnik jest państwowy i właściciel najbliższego domu ma obowiązek go sprzątać, choć nie ma do niego żadnych praw.

zaloguj się by móc komentować

Danae @chlor 21 marca 2018 20:03
21 marca 2018 20:18

Dysusja z Panem nie ma sensu, bo nie potrafi Pan odnieść się do meritum, tj. do wartości, które wymieniłam na początku mojej odpowiedzi.

Pan wyciąga szczegóły, mające pokazać, że Wielka Brytania to socjalistyczny syf pod butem arystokratów. 

BTW. ulicy przed moim domem w Anglii nie muszę sprzątać, bo:

a) śnieg pada bardzo sporadycznie, a jeśli spadnie, to natychmiast topnieje

b) po to płacę podatek gminie, aby sprzątała mi ulicę.

Ulica przed blokiem, w którym mieszkam, NIGDY nie jest sprzątana, bo kobieta, której płacę za sprzątanie w ramach tzw. "czynszu", czylli haraczu dla złodziei, zwanych "administracją", ma w  tyle sprzątanie. Dlatego i na ulicy, i w "backyardzie", na terenie bloku, który powinien być kwitnącą oazą,  leżą psie, kocie, lisie, kaczkowe, gołębie, jeżowe i inne g...na. I będą leżały do skończenia świata.

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Danae 21 marca 2018 19:45
21 marca 2018 20:49

Bardzo fajne wyjaśnienie. 

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @Danae 21 marca 2018 19:45
21 marca 2018 21:28

Bardzo fajne wyjaśnienie. Ale to nie jest szacunek, mało która nacja gardzi bliźnimi tak jak rdzenni UKejczycy, może Francuzi? To jest kindersztuba pomieszana z tłumionym obrzydzeniem. Niemcy też to mają, ale u nich dodatkowo pilnuje tych spraw urzędnik. 

zaloguj się by móc komentować


Ogrodnik @Ogrodnik 21 marca 2018 21:38
21 marca 2018 21:41

"Pamietajmy takze, ze w Anglii 50% ziemi nalezy do 36 tysiecy osob. W wiekszosci arystokracji."

 

Pieprzone ziemiaństwo!

;)))

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Danae 21 marca 2018 18:58
21 marca 2018 22:03

Pozwoli Pani, że się odniosę to Pani sugestii.

Jest prawdą, że obywatelstwo nie ma wpływu na posiadanie nieruchomości w Anglii. Niemniej, nie napisałem, że jest inaczej.

Jest prawdą, że brak obywatelstwa brytyjskiego nie może być powodem odebrania panu Abramowiczowi jego aktywów w Anglii. Jedyne,co zasugerowałem, to to, że mogą pana Abramowicza nie wpuścić do Wlk. Brytanii oraz że istnieje szereg legalnych sposobów, by panowi Abramowiczowi  odechciało  się takowe aktywa posiadać.

Jest prawdą, że komentator, który sugerował, że "Al Fayed stracił Harrodsa, bo odmówili mu obywatelstwa brytyjskiego", zwyczajnie nie ma racji.

Podtrzymuję moją prywatną opinię, ze arystokracja trzyma sie mocno pomimo socjalizmu w Anglii. Przykladem pierwszym z brzegu niech beda zmiany w podatku spadkowym.

Podaję poniżej parę przykładów, dla wyjaśnienia, co mam na myśli mówiąc o  socjalizmie  z ludzką twarzą:

wlasciciele goscinca odmowili noclegu gejowi

rada miasta zmusila wlascicieli pustostanow do sprzedazy nieruchomosci

rada miasta Norwich zabrania wieszania prania na zewnatrz mieszkan

rada miasta przeprasza za pracownikow opieki spolecznej, ktorzy bezprawnie odebrali dziecko matce

rodzice w UK zaplacili lacznie £24M by spedzic wakacje z dziecmi poza jedynym dozwolonym okresem ferii

nie wpominajac o tutejszym prawie o prywatnych funduszach emerytalnych, gdzie przechodzac na emeryture panstwo kroi cie na 25% podatku, jesli chcesz wybrac swoje pieniadze na raz, plus fundusz tez chce swoja dole - nawet £13000 w oplatach zwiazanych z "przedterminowym" zakonczeniem umowy

Zgadzam sie z Pania, ze socjalizm kradnie wlasnosc prywatna. Jeśli weźmiemy oficjalna dane Office for Statistics, to suma łączna inflacji z ostatnich 50 lat wynosi 275.41%. Przeciętna cena domu w 1969 wynosiła £4145 a roczna pensja nauczyciela wynosila £1650, dzisiaj ten sam dom jest wart w granicach £211000 a nauczyciel zarabia jakies £22000.

In terms of my alledged ignorance, let's agree to disagree.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Ogrodnik 21 marca 2018 21:41
21 marca 2018 22:07

To bylo w kontekscie footpaths oraz socjalizmu w wersji PL wersus UK.

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @Ogrodnik 21 marca 2018 21:41
21 marca 2018 22:07

Stilton – typ pleśniowego sera angielskiego. Produkowany jest w dwóch odmianach: niebieskiej i białej. Jest wytwarzany głównie w hrabstwach Derbyshire, Leicestershire i Nottinghamshire.

Polecam smakoszkom. Balans, krzywa smakowa, pleśniowatość, aromat i niewyrafinowatość, ... do śniadania z białym pieczywem, pycha..

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Danae 21 marca 2018 19:45
21 marca 2018 22:12

Ja mieszkam ponad 10 lat. Wiekszosc czasu na polnocny Anglii i mam niestety przerozne doswiadczenia w kwestii szacunku Anglikow wzgledem siebie, wzgledem wlasnosci prywatnej i wzgledem przybyszy. Niemniej, zgadzam sie z Pani rozroznieniem szacunku wobec innych i wobec wlasnosci.

zaloguj się by móc komentować

Danae @Grzeralts 21 marca 2018 21:28
21 marca 2018 22:23

Brytyjczycy gardzą nie-Brytyjczykami, ale są uprzejmi dla wszystkich. Szacunek  w kwestii własności prywatnej oddają każdemu. Tak mają.

zaloguj się by móc komentować

glicek @deszcznocity
22 marca 2018 02:30

w Wlk. Bryt duza  czesc budzetu lokalnego stanowi tzw. council tax, czy podatek katastralny. Jest on odprowadzany od kazdej nieruchomosci bezposrednio do danej gminy,a to oznacza, ze gminy DE  FACTO  sa finansowane w duzej mierze wlasnie w podatku katastralnego. To jest angielski sposob na socjalizm z ludzka twarza - gminy bardzo chetnie wydaja pozwolenia na budowe nowych osiedli, poniewaz maja z tego dodatkoowy dochod w formie  podatku katastralnego i pozwolen.

Czyli gminom powinno zależeć żeby jak najwięcej ludzi się u nich osiedlało. Ponieważ ludności w UK sukcesywnie przybywa rynek nieruchomości powinien (czy jest?) stale gorący i powinno sie budować dużo. Z drugiej strony spotkałem się z tekstami typu "wybudowano w UK 100tys. mieszkań a potrzeba 200tys." (liczby tylko przykładowe). Czy tak jest i jeśli tak to z czego to wynika? Ok, rozumiem, że więcej ludzi chciałoby mieszkać w Londku (który nie jest z gumy) niż na dalekiej pólnocy Szkocji. Są jakieś bariery w budownictwie? Bo jest drogo i tanio nie będzie, prawda?

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Ogrodnik 21 marca 2018 21:41
22 marca 2018 07:09

w Polsce 58% ziemi należy do osób fizycznych,

jakieś korelacje ze stiltonem albo pieprzonym ziemiaństwem? ;)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity 21 marca 2018 22:12
22 marca 2018 07:37

Mam niestety podobne doświadczenia, co do szacunku Brytyjczyków względem siebie i obcych. Lata tam spędzone zaowocowały obserwacją, że to prawie idealny przypadek, kiedy pozwolono "narodowi" myśleć, że jest nie do ruszenia, bezpieczny i wpływaja na wszystko.... Szczególnie w czasach pokoju tak się wydaje. A pokój w ramach swoich granic mają już stulecia więc, bardzo łatwo się tak myśli.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @glicek 22 marca 2018 02:30
22 marca 2018 08:11

Szkocja w kwestii budownictwa to jest troche inna sprawa. Maja inne przepisy. Co do Anglii - bariera to przeslawne loan-to-value oraz zdolnosc kredytowa od strony popytu no i lokalizacja od strony podazy. Tam, gdzie ja mieszkam  nowe nieruchmosci rosna jak grzyby po deszczu bo ziemia jest tania a zarobki tylko troszke nizsze. Efekt jest taki, ze mozna kupic nowy dom 3 pokojowy nawet i za £95000 co jest dla reszty Anglii jakas kompletna abstrakcja. Wszedzie indziej taki fom kosztowalby 3razy tyle. Panuje przekonanie, ze domnie jest na cale zycie. Istnieje pojecie tzw property ladder czyli wchodzenia po drabinie inwestycyjnej. Oznacza to, ze wraz z sytuacja materialna i zyciowa czlowiek sprzedaje dom i przenosi sie do innego. I inyeres sie kreci. Do tego dochodzi tzw remortgaging czyli przenoszenie kredytu hipotecznego z jednego banku do drugiego. Przewaznie w ciagu calego okresu kredytowania nominalnie placimy za dwa domy (odsetki od pozyczonego kapitalu rownaja sie kapitalowi). Czesto Zdarza sie, ze ktos splacil dom przed pojsciem na emeryture, a w jakis czas po przejaciu na emeryture sprzedaje dom i przenosi sie albo do mieszkania w specjalnym bloku, gdzie jest personel medyczny, sprzataczki itd albo przenosi sie do domu opieki lub hospicjum. Aha, kazda zmiana w stosunku wlasnosci to sa prowizje bankowe i inne oplaty. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @deszcznocity 22 marca 2018 08:11
22 marca 2018 08:21

Tak świat pieniądza fiducjarnego. U nas też to będzie. Poki co nie opłaca się już mieć np. prywatnego samochodu.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Grzeralts 21 marca 2018 21:28
22 marca 2018 11:20

>  mało która nacja gardzi bliźnimi tak jak rdzenni UKejczycy, może Francuzi? 

Nie pamiętam już kto coś takiego powiedział:
Anglicy: Jesteśmy lepsi od wszystkich!
Niemcy: wszyscy są od nas gorsi!

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @przemsa 22 marca 2018 11:20
22 marca 2018 11:28

Anglików nie znam aż tak dobrze, ale ci, których poznałem mieli absolutną pewność, że są osobiście najdoskonalszym stworzeniem naszego Pana na Niebiesiech. Z pewnym wdziękiem nawet tą pewność nosili.

A Niemcy, faktycznie, nie mają poczucia własnej doskonałości, ale wolą naprawiać inne niedoskonałe ludy.

zaloguj się by móc komentować

chlor @deszcznocity
22 marca 2018 13:20

W Europie dzisiejszej tylko narody o wysokim poczuciu swojej wartości przetrwają bez drastycznej zmiany formy państwowej i własnościowej.

zaloguj się by móc komentować

Danae @deszcznocity 21 marca 2018 22:03
22 marca 2018 14:35

Bardzo dziękuję za wszystkie linki. Skomentuję po kolei, wskazując jednocześnie na wartości, które leżą u podłoża każdego przypadku (case). Te przykłady ilustrują zgoła inne wartości niż "socjalizm z ludzką twarzą", ale może lepiej byłoby, aby Pan przedstawił SWOJĄ definicję "socjalizmu z ludzką twarzą", bo inaczej każdy przykład (czyli egzemplifikacja prawa, wartości lub doktryny) może być dla Pana argumenetem, a dla mnie przeciw hipotezie "socjalizmu  zludzką twarzą". Wartości, wyodrębnione przeze mnie wybiłam tłustą czcionką.

1. Ad 1. Polityczna poprawność zabija tradycyjnie ukształtowane i przestrzegane wartości, tj. np. szacunku dla wyborów dokonywanych przez przedsiębiorcę. Przedsiębiorca ma prawo do autonomicznych decyzji dotyczących maksymalizacji zysku. Niestety, lewacki terror zabija nawet to prawo. To nie jest przejaw socjalizmu z ludzką twarzą, to jest przejaw odejścia zaawansowanych społeczeństw zachodnich od podstaw, które ich ukształtowały tj. dekalogu, prawa opartego na tymże dekalogu, itp.  

2. Wartością fundamentalną w szanującym się społeczeństwie jest NIEMARNOWANIE zasobów. Zasoby są rzadkie. W tak małym i ciasnym kraju, jak Anglia i Walia, zapuszczanie domu, zamist użytkowania go ku pożytkowi ogółu. Jest gorszące. Popieram decyzję Rady Miejskiej. Czy została tu pogwałcona zasada świętości własności prywatnej? Nie. Tu zasada służeniu ogółowi wzięła precedens nad własnością prywatną. Zwracam uwagę, że taka decyzja stoi także w zgodzie z fundamentalnym nauczaniem Kościoła, oraz tradycją przetrwania społeczeństw EUROPEJSKICH (nie północno-amerykańskiego), aby w obliczu zagrożenia ratować przede wszystkim wspólnotę. Oczywiście, zaraz może tu paść pytanie, dlaczego władze Londynu nie zmuszą ruskich właścicieli domów w Belgravii, które przez większość roku stoją puste do ich sprzedaży? Śmieszne. Czy one są zapuszczone? Czy służba, która ich pilnuje nie otrzymuje wynagrodzenia, płacąc podatki?

3. Wywieszanie niewymownych na widok ludzki. Tu kwestia jest mieszaniną tradycji wolności (przy szacunku dla innych), purytańskich zaszłości i zmory Anglii, czy ciasnoty. Podejrzewam, że ta ostatnia przyczyna może być przeważająca. W Hiszpanii KAŻDY wywiesza swoją bieliznę do suszenia na balkonie i nikomu do głowy nie przyjdzie protestować. Ale Hiszpania ma pół miliona km kwadratowych i jest prawie dwa razy większa niż UK. Jak wszyscy wiemy, w UK panuje straszliwa ciasnota. 65 mln ludzi dusi się na 270, 000 km kw. Zachowanie prywatności, a jednocześnie szacunku dla innych jest bardzo trudne. Przez londyńskie metro codzinnie przewalają się miliony ludzi. Wszyscy MUSZĄ to znosić, choć czasami nerwy puszczają.

Baba, która wywiesiła majty przed szkołą, uraziła uczucia innych, którzy zaprotestowali. Lewactwo też zaprotestowało w jej obronie. Odbyła się dyskusja. Stworzyła precedens. Prawodawstwo w UK jest oparte na case law. Jest dzięki temu nowoczesne i reaguje szybciej na zmiany w życiu. Wprowadzono klauzule ograniczające wolność powiewania majtami. W mojej opinii, publiczna dyskusja dot.  Stokeinteignhead odzwierciedla wartość wolności wypowiedzi. Zmiany w praktyce prawodawczej odzwierciedlają szybkość reagowania prawodawstwa na zmiany zachodzące w społeczeństwie.

Swoje pranie wywieszam w miejscu możliwie ograniczonym od spojrzeń innych. Nigdy nie wywieszam niewymownych w miejscu publicznym. Inna moją koleżanka Angielka, która ta robiła, dorobiła się w ten sposób stalkera. I po co to komu?

4.  Piękny przykład szybkości i skuteczności reagowania administracji publicznej na własne błędy.

Nie tylko się przyznali do głupoty, ale była też mocna reakcja i przeszkolenie pracowników socjalnych.

W Polsce odbiera się dzieciom rodziny za biedę. Reakcja trwa latami, a bez "pomocy" ze strony Jaworowicz lub Pospieszalskiego szanse na odzyskanie dziecka są minimalne.

5. Na ten temat toczy się publiczna dyskusja od długiego czasu. O zabieraniu dzieci na narty poza feriami czytałam chyba z 15 lat temu. Powiem krótko: "kto bogatemu zabroni?" 

6. No, coż, odwieczną cechą ludzką jest chciwość. Nie mam innego komentarza. Chciwi są i przedsiębiorcy, oferujący usługę, jak i beneficjenci.

Proszę nie podawać więcej przykładów na tzw. "socjalizm z ludzką twarzą", zanim nie poda Pan swojej definicji tego pojęcia.  Proszę przypomnieć sobie jednak najpierw, co musi zawierać porządnie sformułowana definicja. Na razie jest Pan tak zafiksowany na swojej hipotezie (bez dostatecznego jej zdefiniowania), że - aby ją udowodnić - podaje Pan zupełnie nietrafione przykłady.

 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
25 maja 2018 16:51

 Chyba jednak mialem racje: Abramowiczowi skonczyla sie wiza do UK...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @deszcznocity 25 maja 2018 16:51
25 maja 2018 17:45

Nieskromnie pozwolę sobie zauważyć, że drobna część tej racji przysługuje również mi, o czym świadczyć może nasza rozmowa wyżej.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Grzeralts 22 marca 2018 11:28
25 maja 2018 20:18

Zapamietałem rozmowę z Angolem, zupełnie przeciętnym, powiedzmy pracownikiem na  odlewni (po szkole zawodowej), na funkcji "brygadzisty" .

Pracowało w tym zakładzie, obok Angoli, Walijczyków i Irlandczyków (byli to głównie jacyś młodzi ludzie na stażu zawodowym)  również sporo Polaków, którzy na wyśćigi, jak na jakiejs licytacji doslownie pluli na Polskę. Ze niby tutaj jest tak tragiczniue, że oni po wyższych studiach (mniejsza o ich jakość, bo np. czemu nie starali się o nostryfikowanie dyplomu w UK?) zmuszeni są w UK popychać głową taczki.

No iAngol pyta mnie, dlaczego oni tak móia na własny kraj? On nigdy wobec cudzoziemców nie powiedziałby  niczego podobnego. I dał taki przykład, ze w rozmowie z Niemcem , chociażą wie, że niemieckie samochody sa pewnie lepsze od angielskich, to zawsze powie, że angielskie nie są gorsze.

Taka różnica.

I niby  z jakiej racji  obcy mają nas oceniać i traktować lepiej, niż sami siebie oceniamy i traktujemy.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @krzysztof-osiejuk 25 maja 2018 17:45
25 maja 2018 20:41

Alez oczywiscie.

Odnosnie plucia to jest to druga strona medalu, gdzie rewers to pedagogika wstydu. Ci,ktorzy znali nasza prawdziwa historie i zyli bedac dumnymi ze swej polskosci zostali wyslani w duzej mierze do piachu wraz z ostatnimi porzadkami na tej szerokosci geograficznej. To jest dluzszy temat, ale rozmawialem ostatnio z osmioma Polakami w wieku miedzy 35 a 66 lat. Ignorancja, niewiedza i wstyd. Szlachta i Kosciol to zguba, lewica bez wypaczen nas zbawi. Nawet kolejna katastrofa tych ludzi nie przekona. Trzeba przejac dzieci i wnuki - nie ma drog na skroty.

 

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować