-

deszcznocity

Choć pogoda jest parszywa, jem owoce i warzywa

Dzień dobry,

mam na imię Łukasz i mieszkam w Anglii już 10 lat. Pomyślałem, że skoro obraz wart jest tysiąc słów, chciałbym zamieszczać zdjęcia obrazujące ten Zachód, do którego Polacy tak tęsknią. 

A zatem, zapraszam.

Odc. VII

Five-a-day

 

 

Na przełomie 2002 i 2003 roku Departament Zdrowia za namową Światowej Organizacji Zdrowia rozpoczął kampanię propagującą zdrowszy tryb odżywiania wśród mieszkańców Wlk. Brytanii - tzw. 5-a-day. Przesłanie jest proste: "Jedz więcej warzyw i owoców". Chodzi o to, by włączyć w swoją dzienną dietę 5 porcji warzyw, bądź owoców. Długo nie mogłem zrozumieć, cóż w tym takiego nadzwyczajnego, że trzeba o tym fakcie trąbić w radiu, telewizji, gazetach i gdzie popadnie. Niemniej, wyrosłem w kulturze, gdzie je się ciepły posiłek na obiad oraz gdzie gotuje się świeże posiłki na bierząco, a mikrofalówka jest używana jedynie od święta.

Tutaj to wygląda zgoła inaczej. Po pierwsze, sporą część tutejszych hipermarketów stanowią alejki z zamrażarkami. Znajdują się w nich mrożone owoce, warzywa, ryby, skorupiaki,  mięso, dania gotowe, desery. W zasadzie można się żywić tylko i wyłącznie produktami mrożonymi. Rynek mrożonek w Wlk. Brytanii jest wart tyle samo, co rynek świeżych  warzyw i owoców - po około 8 miliardów funtów szterlingów. Dla nominalnego porównania - w Polsce, rynek mrożonek jest wart 2 miliardy złotch, podczas gdy świeżych owoców i warzyw jest wart 11 miliardów złotych.

Po drugie, koszt mrożonek jest często niższy od kosztu przygotowania tego samego posiłku z półproduktów. Dla przykładu, podam ceny produktu mrożonego i cenę produktu świeżego na podstawie typowego stylu odżywiania w Anglii:

poniedziałek - toad in the hole1.00 / 0.85 plus yorkshire pudding

wtorek - shepherd's pie1.00 / 4.00 plus ziemniaki, cebula, marchewka

środa - bangers on mash1.00 / 0.85 plus ziemniaki

czwartek - chicken tikka massala2.00 / 1.89 plus 0.75 plus ryż (0.59)

piątek - fish and chips: ryba w panierce - 2.50 / 6.00 plus frytki - 1.50 / 1.50

sobota - burger and chips: 2.00 + frytki j.w. / 2.50 + frytki j.w.

niedziela - roast beef and yorkshire pudding1.50 / 5.00 - mięso 

Po trzecie, czas podgrzania w mikrofalówce, względnie piekarniku jest krótszy, niż czas gotowania z półproduktów, nie wspomniając o dodatkowym wkładzie pracy w przypadku tej drugiej metody.

Jak zdążyliśmy zauważyć, jadłospis nie jest bogaty w owoce i warzywa. Anglicy nie mają tradycji jedzenia surówek do obiadu, jak również nie mają też potrzeby zjedzenia zupy w ciągu tygodnia. Do tego warzywa dostępne w marketach nie smakują jak warzywa. Tylko produkty tzw. organic , czyli z hodowli ekologicznych smakują tak, jak powinny. Ponad 40% warzyw i owoców pochodzi z importu, głównie z Holandii (ach ten doskanły holenderski klimat!). W przypadku owoców tylko angielskie jabłka i gruszki smakują jako tako. Ale to nie koniec tej układanki.

Wg. ostrożnych danych 26 milionów na 32 miliony pracujących w Anglii żyje balansując powyżej granicy minimum socjalnego. Mówimy o £1,102.06 miesięcznie na rękę, dla osoby pracującej. Przy takich zarobkach dwóch osób, gospodarstwo domowe często nie stać na ekstrawagancję, jaką jest gotowanie świeżych posiłków ze świeżych produktów dzień w dzień. To jest ta typowa angielska zagrywka - rząd pokazuje, jak bardzo się troszczy o lud pracujący trąbiąc "jedz zdrowo!", ale równocześnie nie jest w stanie (bądź nie chce) wypchnąć ekonomicznie ludzi z ich trudnego położenia.

Na koniec jeszcze jedno moje spostrzeżenie - jeśli weźmiemy NOMINALNE ceny i zarobki z Anglii, to mimo wszystko okaże się, że życie w Anglii potrafi być często PROPORCJONALNIE tańsze, niż w Polsce. To, plus świadczenia socjalne (obecnie wciąż jeszcze można dostać od rządu większe pieniądze za nicnierobienie, niż uzyskać z pracy własnych rąk - £13,400 rocznie dla singla) jest całym sekretem imigracji do Anglii. Przecież nie pogoda.

Tyle na dziś. Dziękuję za uwagę.

P.S.

Wcale nie jest taka tragiczna - po prostu pozwala pochłaniać dużo książek (bądź telewizji) bez wyrzutów sumienia, że mogło się spędzić ten czas na dworze.

 



tagi:

deszcznocity
3 czerwca 2017 12:21
28     1429    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Czepiak1966 @deszcznocity
3 czerwca 2017 13:57

Jednak zostałbym przy wersji "świeży", "świeżych".

A tak na poważnie: Niemcy z Lidla są lepsi, za każde wydane 50 zyli dają smurfa w folijce, a jak ma się w koszyku świeże owoce lub warzywa, to dodają jeszcze jednego.

Opłaca się więc robić zakupy na raty - przekroczyć pięć dych, włożyć jabłuszko i dwa smurfy wpadają. A później znowu do kolejki.

Całe kolekcje smurfów są już dostępne na Allegro. Jedni trzydziestolatkowie sprzedają innym trzydziestolatkom. Niech mnie ktoś zabije...

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @deszcznocity
3 czerwca 2017 14:56

Zajrzyj do poczty wewnętrznej

zaloguj się by móc komentować


Rozalia @deszcznocity
3 czerwca 2017 16:59

Pierwszy mąż mojej młodej kuzynki był Anglikiem. Jak przyjeżdżali w odwiedziny do Szwecji, babcia częstowała ich polskimi wędlinami, przywożonymi co tydzień przez producenta i sprzedawanymi bezpośrednio z samochodu. Przyżeniony angielski wnuczek, zajadał się wszystkim z wielkim apetytem.

Pewnego razu moja ciocia, a babcia kuzynki, postanowiła uczęstować wnuka kolejnym polskim specjałem - aromatyczną, białą kiełbasą. Spodziewała się wielkiego aplauzu, a tu nici. Angielski wnuczek, nawet nie chciał próbować, tylko grzecznie stwierdził:

- Babciu, nie. Wygląda paskudnie, zupełnie jak angielska.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Rozalia 3 czerwca 2017 16:59
3 czerwca 2017 18:32

Rzeczywiscie...

... jesli chodzi o jedzenie, o tzw. polprodukty... owoce, warzywa... to... We are the champions !!!

Nawet kwiaty... sa naprawde super... owoce, warzywa maja wyglad... no i ten absolutnie wyjatkowy smak i zapach !!!  Taki wysyp swoich owocow czy warzyw jaki spotyka sie na pierwszym-lepszym targu w Polsce jest we Francji trudny do uswiadczenia, ale jak ktos zada sobie troche trudu to idzie kupic... tutaj uprawa ogrodowa w duzej mierze trudnia sie Azjaci, ktorzy sa ludzmi pracowitymi... potem na targu tacy jak ja 'wybredni' moga kupic swoje warzywka... oczywiscie troche drozej niz w molochu-markecie, ale w koncu cos za cos.   

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity
3 czerwca 2017 18:36

Czy tam u Pana, Panie Lukaszu ktos w ogole para sie troche taka ogrodowa uprawa jak w Polsce... i czy sa np. targi, zeby mozna bylo kupic tak jak w Polsce czy Francji?

Czy wszyscy juz zyja tylko na gotowcach?

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Paris 3 czerwca 2017 18:36
3 czerwca 2017 19:37

Oczywiscie, sa miejsca targowe gdzie sprzedaje sie warzywa i owoce, ale to sa rzeczy rowniez z importu w wiekszosci. Anglicy lubia swoje ogrody, ale po to , by sadzic w nich trawe, krzewy i kwiaty. Farmy sprzedaja swoje produkty do sklepow "bio" , na targach, jako produkty "bio" oraz do rzeznikow, ktore w malych miasteczkach lacza asortyment rzeznika i warzywniaka w jedno. Pamietac nalezy, ze to sa wtedy warzywa i owoce sezonowe i dwa, trzy razy drozsze. 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
3 czerwca 2017 19:43

Ludzie, ktorzy chca przejsc na zdrowe odzywianie czesto zamawiaja z farm cotygodniowa dostawe jedzenia - mieso i warzywa na caly tydzien w duzym kartonie badz skrzynce. To sa wszystko produkty lokalne i sezonowe. Cena to £40 na tydzien. To jedzenie wystarcza dla dwoch osob. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @deszcznocity
3 czerwca 2017 20:54

Rzeczywiście Polacy obżerają się warzywami, ale i tak żyją krócej od anglosasów. Czyli gdzie indziej pies pogrzebany.
zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @chlor 3 czerwca 2017 20:54
3 czerwca 2017 21:18

żyją bardziej nerwowo, dlatego

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 3 czerwca 2017 19:43
3 czerwca 2017 21:39

No tak... to troche podobnie jak we Francji... z ta roznica, ze nikt nikomu nie wysyla, mozna pojechac na farme i sobie kupic wszystko... swoje przetwory, nabial, owoce sezonowe, warzywa, miody, itd... ale rzeczywiscie jest to czesto baaardzo drogie.

Czy duzo jest takich sklepow... ciesza sie one powodzeniem... kto stanowi ich klientele, mlodzi, starsi, cudzoziemcy... czy tak ogolnie Angole przywiazuja wage do tego co jedza i skad to jedzenie jest... czy raczej na zasadzie - byle co byle taniej... klak welny aby brzuch pelny?

zaloguj się by móc komentować

Paris @ewa-rembikowska 3 czerwca 2017 21:18
3 czerwca 2017 21:56

Tez tak sadze...

... ale sa tez bardziej odpowiedzialni... ambitniejsi... chca cos miec i do czegos dojsc w zyciu. Dzisiaj jest tez tak, ze jak ktos chce osiagnac cos wlasnymi silami, praca wlasnych rak to bywa, ze jest mu bardzo ciezko, trudno... i czesto pod prad... ale to tez zasluga "naszych polskih zonduf", administracji panstwowej... ktore sa antyobywatelskie... antyludzkie... i dzis wprost zniewalaja czlowieka, zabijajac wszelka inicjatywe !!!

I to wszystko daje ogromnego stresa zyciowego... od najmlodszych lat.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Paris 3 czerwca 2017 18:36
3 czerwca 2017 22:28

 
Ponieważ akurat poruszamy temat dobrej żywności, daję link do wypowiedzi ks. Piotra Natanka. Jest to fragment kazania, które mnie ostatnio szczególnie poruszyło.
 
Nie dzieliłam się tym, bo nie chciałam trolować dyskusji u Coryllusa. Gdyby nie fakt, że już jutro jest Święto Zesłania Ducha Świętego, i na nasze szczęście, są jednak jeszcze tacy kapłani, przyszło by się kompletnie załamać. 
 
Ciekawe ilu Rycerzy wytrwało, poszcząc przez całą nowennę o chlebie i wodzie, i odmawiając sobie używania niekoniecznych mediów? Jeszcze im tylko półtorej  godziny zostało. 
A jutro Święto.
 
 
3:17
ks. Natanek 28 maja 2017 r. Trwa likwidowanie polskiego rolnictwa.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Rozalia 3 czerwca 2017 22:28
3 czerwca 2017 23:13

Trudno powiedziec ilu... mam nadzieje, ze wystarczajaco wielu...

... i Bog zaplac Rozalio za te "wstawki" ks. Natanka... i Bog zaplac za wspanialych kaplanow, bo jeszcze sa wsrod nas, a na jutro Tobie, mamie Twojej... i naszemu Gospodarzowi radosnego, bozego swietowania.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Paris 3 czerwca 2017 21:39
4 czerwca 2017 08:49

W bogatszych osrodkach miejskich i wiejskich sa takie sklepy. Klientele stanowia ludzie swiadomi tego, co jedza i co chca jesc. Anglicy generalizujac nie wiedza i nie chca wiedziec, co jedza. Prawie nikt nie czyta opakowan na produktach. Prawie nikt nie sprawdza dat waznosci. Podstawowe kryterium, to stosunek ceny do latwosci z jaka mozna przygotowac posilek. Zreszta, jesli ich kuchnia to kawal pieczonego  miesa plus pieczone ziemniaki, to chyba wiele wyjasnia. Ktos rowniez przeprowadzil u nich kampanie propagandowa i oni maja zwyczaj na obiad jesc kanapke plus czipsy. W kazdym hipermrkecie jest cala aleja z czipsami po obu stronach.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @chlor 3 czerwca 2017 20:54
4 czerwca 2017 12:17

To, w jaki sposob ludzie sie do siebie odnosza w Polsce (moje osobiste obserwacje i doswiadczenia) to jest w najlepszym razie dramat, w najgorszym groza. Najgorsze jest odnoszenie sie doroslych do dzieci. Brak szacunku, zawisc, zazdrosc, agresja slowna, pycha, sobiepanstwo. Uszy wiedna. Mentalnie wciaz panuje komuna. Wszedzie widac, ze chlop panszczyzniany rowny wojewodzie, ze sie tak wyraze. W Anglii jest o wiele wiekszy dystans, wyuczony szacunek (udawany czesto, ale jednak) i ogolnie duza prywatnosc. To sie przeklada na zawsze mile ekspedientki, zawsze kulturalnych i zyczliwych urzednikow i gadki szmatki z sasiadami i listoniszem. Poza tym, nie ma takiego stresu finansowego, bo jedzenie moze byc super tanie (gotowce i mrozonki) albo wrecz za darmo - tzw. banki zywnosci https://www.trusselltrust.org/what-we-do/ a panstwo jest socjalne naprawde a nie tylko zyczeniowo.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @deszcznocity 4 czerwca 2017 12:17
4 czerwca 2017 20:19

Bo my jesteśmy matriarchatem, a oni nie. A czego samica broni najbardziej i stawia na piedestale? Dzieci.

zaloguj się by móc komentować

chlor @deszcznocity 4 czerwca 2017 08:49
4 czerwca 2017 20:30

Ciekawe, bo teraz widzę, że Zachód nas wyprzedza. W Polsce nie ma żadnych "farm" gdzie można kupić mniej trujące jedzenie. Ministerstwo Rolnictwa dba, by chłopi sprzedawali tylko  do Biedronki i zagranicznych koncernów spożywczych. Dopiero niedawno pozwolono rolnikom na symboliczne opylanie żarcia mieszczanom indywidualnym. U mnie jest nędza kompletna. Jak się jedzie od Szczecina nad morze, to nie ma ani jednej wsi gdzie cokolwiek ktoś hoduje. Tylko trawniki i iglaki.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @chlor 4 czerwca 2017 20:30
4 czerwca 2017 21:38

Uprawianie czegokolwiek, nawet na działce 3 ary wymaga wiedzy i pracy. Natomiast większe uprawy, lub hodowla wiążą się z ryzykiem. Zrobiono wszystko, żeby ludziom się odechciało uprawiać ziemię. Bo albo jest klęska nieurodzaju, albo klęska urodzaju. W tym sezonie w czasie kwitnienia drzew owocowych i truskawek były przymrozki. Dużo wymarzło. W maju można było kupić truskawki, a jakże, tylko niewiadomego pochodzenia. Polskie sprzedawali po 27 złotych. Ktoś sobie jaja robił. Przecież wiadomo, że tak zawyżona cena była po to, żeby polskie truskawki się zmarnowaly, a rolnicy byli stratni. Jak się nie kręć plecy z tyłu. Nic dziwnego, że niektórym się odechciewa.

A w okolicach Szczecina to chyba w ogóle było marnie i za PRL-u. PGR-y były, a potem co? Właściwie w czyich rękach jest teraz ziemia z trawnikami i iglakami?

 

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 4 czerwca 2017 08:49
5 czerwca 2017 00:34

Wyglada mi z tego co Pan pisze, ze to zwykle lenie, sterowalne barany, zainteresowane zeby tylko bylo... niewazne skad, za ile i czyim kosztem.

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 4 czerwca 2017 12:17
5 czerwca 2017 00:59

To tak troche w podobie jak we Francji...

... ekspedientki sa bardzo mile, urzednicy tez sa generalnie zyczliwi i kulturalni... ale to sie zmienia i czesto na niekorzysc petenta... jesli dochodzi sie swoich praw taki urzednik potrafi zmienic sie diametralnie. U wielu Frankow pojawil sie juz stres finansowy i jest to zjawisko, ktore narasta w bardzo szybkim tempie... zaczyna pojawiac sie zachowanie "mentalnej komuny". 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Rozalia 4 czerwca 2017 21:38
5 czerwca 2017 01:17

Tak...

... to o czym napisalas Rozalio to jest  ANTYPOLSKA  polityka... i zero dyskusji ntt !!!

27 zeta... ponad 6€... to jakis "sajens fikszyn"... za truskawke w Polsce to drozej niz tu... ta cena nie ma zadnego uzasadnienia... a te "nieznanego" pochodzenia to moze z Maroka albo innej Etiopii - bo to sa tego typu jaja !!!

Temu "monistrowi" od rolnictwa to tak dobrze po pensji przydaloby sie pojechac... coby chociaz zdziebko 'chlopskiego rozumu' nabral. 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Paris 5 czerwca 2017 00:34
5 czerwca 2017 08:30

Tak to w przypadku wiekszosci osob wyglada. 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
5 czerwca 2017 08:39

NajbardIej jednak zastanawia mnie jeden fakt. Niska warstwa spoleczenstwa nie zajmowal/przejmowal sie absolutnie nikt. Oni byli wykorzystywani do cna z kazdej strony, nawet ta ich charytatywnosc jako odpowiedz na brak kosciola katolickiego ze swoim milosierdziem i jalmuzna miala zawsze drugie i trzecie  dno. A oni kochaja swoj kraj az do ksenofobii.. Po prostu syndrom sztokholmski lub/oraz kompletna ignorancja i niewiedza. To jest szczepione za malego podejrzewam, ta duma, pogarda dla obcych, wyzszosc i samozadowolenie z siebie i swojego kraju. Takze sobie czasem mysle, ze moze to jest metoda - cyniczne, zdeprawowane, aroganckie, diaboliczne elity i bezwolne, leniwe, zuchwale spoleczenstwo. Takie mnie smutne wnioski czasem przytlaczaja tutaj.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Rozalia 4 czerwca 2017 21:38
5 czerwca 2017 08:40

Pod Szczecinem były wszędzie wielkie pola pegeerowskie, dosyć pilnie uprawiane. Na wsiach małe poletka głównie na własne potrzeby. Praktycznie cała ziemia poszła w deweloperkę. Był taki gigant ogrodniczy (same szklarnie) prawie w centrum miasta. Był i nie ma, apartamentowce tam stoją.

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 5 czerwca 2017 08:30
5 czerwca 2017 15:54

Jak to obserwuje z zewnatrz... z dystansem... zwlaszcza te ostatnie "wypadki angielskie" - w Londynie, w Manchesterze i znowu w Londynie... i ten koncert "darmowy" z Ariane i pozostala banda na uslugach JKM... no i ta "stanowczosc" Theresy z jej "enough is enough"... i tego "slupa" Sadiq'a... to mi wyglada na... katastrofe !!! 

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 5 czerwca 2017 08:39
5 czerwca 2017 16:03

Oni zmierzaja wprost... do Wylatowa !!!     Prosto w przepasc !!!

To jest obled i patologia nie do wyleczenia... coz... prosze na siebie uwazac i niech Pan Bog ma w opiece wszystkich rodakow w Anglii i poza nia tez.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Paris 5 czerwca 2017 15:54
5 czerwca 2017 16:31

Gdyby rzeczywiscie chcieli sie wziac za to naprawde, to juz dawno spolecznosc wyznania mahometanskiego siedzialaby cicho jak mysz pod miotla , albo przenosila sie do krajow "blizszych kulturowo". Nie wierze w to, ze meczety nie sa monitorowane/infiltrowane. Nie wierze w to, ze  Wlk. Brytania nie ma anonimowych sprawcow na kazde zadanie. Pamietajmy, ze wybory za pasem. Pamietajmy, ze jescze rok temu Cameron musial sie gesto tlumaczyc w kwestiach podatkowych swoich i swoich bliskich, pamietajmy, ze nie bylo mowy o wyjsciu z UE. Pamietajmy, ze pan Farage jak tylko wygral swoja sprawe, zostal oddelegowany do Trumpa. Mam jeden komentarz - don Vito Corleone powiedzial: "Accidents don't happen to people who take accidents as a personal insult.", co sie tlumaczy na "Wypadki nie zdarzaja sie ludziom, ktorzy odbieraja je jako osobista zniewage.". A Anglicy sa bardzo przeczuleni, zeby nikogo nie obrazic/zniewazyc - zwlaszcza siebie nazwajem.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować