-

deszcznocity

Brytyjska emanacja niepiśmiennych francuskich baronów, czyli mądrości kumbryjskich pasterzy

Wpadła mi w ręce książka niezwykła z wielu, wielu względów. Po pierwsze, napisana przez ledwie piśmiennego kumbryjskiego pasterza-hodowcę owiec, który "skończył" Oksford. Po drugie, napisana z dumą i szczerze. Po trzecie, dająca wiele wnikliwych obserwacji socjologicznych w stosunku do angielskiego społeczeństwa post-industrialnego. Zamierzam przytaczać tutaj fragmenty, tłumaczone przeze mnie z oryginału, dołączając własnoręczne fotografie z moich wypadów do Krainy Jezior. Zapraszam na część pierwszą z cyklu:

Co wie każdy ledwie piśmienny kumbryjski hodowca owiec, a czego nie usłyszysz w BBC.

Odcinek pierwszy - O perspektywach słów parę

[...] Pewnego razu tłumaczyłem naszemu głupkowatemu dyrektorowi szkoły, że jego przybytek był w zasadzie więzieniem naruszającym moje prawa człowieka. Spojrzał na mnie dziwnie i jak gdybym nie był w stanie odpowiedzieć na tak postawione pytanie, odrzekł: "A co ty byś chłopcze w tym czasie robił w domu?". Pracowałbym na gospodarstwie, odpowiedziałem zdziwiony, iż nie jest on w stanie pojąć tak prostego faktu. Wzruszył ramionami w geście beznadziei, kazał mi przestać się wygłupiać i iść precz. [...]

[...] Po paru chwilach pojąłem, że ta idiotka nauczycielka uważała nas za zbyt bezmyślnych i głupich, by "zrobić coś ze swoimi życiami". W jej mniemaniu, byliśmy zbyt tępi, by chcieć wynieść się z tej okolicy, pełnej ograniczonych prowincjuszy z ich brudzącymi, niskopłatnymi źródłami dochodu. To było zadupie i ona chciała nam to dobitnie uzmysłowić. W jej mniemaniu ktoś, kto chce jak najszybciej skończyć szkołę, by móc poświęcić się hodowli owiec był w gruncie rzeczy kretynem.

Pomysł, by, tak jak nasi rodzice,  być dumnym, pracowitym i inteligentnym człowiekiem, robiącym ze swoim życiem coś pożytecznego, by nie powiedzieć godnego podziwu , był dla niej nie do ogarnięcia. Dla kobiety, dla której sukces osiągało się poprzez wykształcenie, ambicję, przygody i osiągnięcia w karierze zawodowej, sprawialiśmy wrażenie gorszego sortu. Nie wiem, czy ktokolwiek z nas kiedykolwiek wspomniał o uniwersytecie; tak, czy inaczej, nikt nie miał zamiaru się tam wybierać. Ci, którzy wyjechali, przestawali przynależeć; zmieniali się i nie było dla nich powrotu, czuliśmy to w kościach. Edukacja była ucieczką, ale nikt z nas nie chciał nigdzie uciekać. Znacznie później pojąłem, że współczesne społeczności przemysłowe mają obsesję na punkcie "ruszenia się z miejsca" by "zrobić coś ze swoim życiem". Z czasem znienawidziłem ten sposób myślenia, jakoby życie tych, co zostali na miejscu, by pracować fizycznie, się nie liczyło. [...]

[...] Profesor poprosił, bym usiadł obok niego. Zapytał o moje życie w domu, więc mu opowiedziałem. Zawsze mówiłem im to, co wydawało mi się, że chcieli usłyszeć - delikatnie umitologizowaną opowieść o moim życiu. Na formularzu zgłoszeniowym napisałem, że na codzień budowałem murki z kamienia na zboczach Krainy Jezior, więc każda rozmowa zaczynała się od tego, jak wielką zmianą w moim życiu musi być studiowanie na Oksfordzie. Rozmawiając, miło spędziliśmy wieczór,a na odchodne powiedział "Cóż, myślę, że będzie Ci tego brakowało." Odpowiedziałem, że nie będzie, bo nadal się tym zajmuję i że po studiach do tego wrócę. Wydał się tym stwierdzeniem zbity z tropu.

Zapytał się, co sądzę o innych studentach, więc mu odpowiedziałem, że są w porządku, ale wszyscy są bardzo podobni do siebie; nie mają własnych poglądów, bo nigdy w niczym nie byli kiepscy, zawsze się czymś wyróżniali i myślą, że świat należy do nich, a tak nie wygląda życie większości ludzi. Zapytał, co można by w tej kwestii zrobić. Odpowiedziałem, że wystarczy ich wysłać na rok do pracy bez perspektyw, na przykład do rzeźni drobiu albo do pracy na traktorze przy rozrzucaniu gnojowicy. Na pewno przyniosłoby to więcej pożytku, niż dziekanka spędzona w Peru. Wybuchł śmiechem i stwierdził, że mam świetne poczucie humoru. Z tym, że ja wcale nie żartowałem. [...]



tagi:

deszcznocity
18 stycznia 2018 23:36
61     2670    18 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @deszcznocity
18 stycznia 2018 23:51

Co to za książka (?!) o różnicach pomiędzy wędrownymi a osiadłymi.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
19 stycznia 2018 00:01

To ksiazka o pracy na gospodarstwie, o etosie pracy, o tradycji, o rodzinie, o przyjazni, o tym, jak sie ksztaltuje poczucie przynaleznosci i wreszczie o tym, w jaki sposob z chlopca wyrasta prawdziwy mezczyzna.

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity
19 stycznia 2018 00:07

Mysle, ze to calkiem fajny pomysl, ze postanowil Pan podzielic sie z nami, czytelnikami spostrzezeniami tego kumbryjskiego pasterza, tym bardziej, ze w BBC o nich nie powiedza... jak narazie, po przeczytaniu pierwszego wpisu - zapowiada sie baaardzo ciekawie. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @deszcznocity 19 stycznia 2018 00:01
19 stycznia 2018 00:13

Spaliłem. off side. Nowe światło na Oksford.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @deszcznocity
19 stycznia 2018 00:42

Miedze to robią solidnie. To nie jest skiba od radła, którą ....... może zadeptać.

wot kultura, eto technika.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @deszcznocity
19 stycznia 2018 06:06

Brzmi świetnie.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @deszcznocity
19 stycznia 2018 06:23

Trzeba to przetłumaczyć i wydać. Ja już kupiłam.

zaloguj się by móc komentować

JOLANTA1 @deszcznocity 19 stycznia 2018 00:01
19 stycznia 2018 08:34

Normalność.

Wielkie Dzięki za ten promyk nadziei.

Serdecznie Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

JK @deszcznocity
19 stycznia 2018 08:48

Zaczyna się nieźle.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @deszcznocity
19 stycznia 2018 09:06

I ja kupuję. Ale mam kilka ptań. Czy autor tych wspomnień, już od 70 lat, znaczy się jego kości, urzyźnia ten chudy skrawek kumbryjskiej ziemi? Kumbryjski znaczy się tam, gdzie archeologia lingwistyczna powiada, że mawiano w języku 'tenkraj' na pograniczu Anglii i Szkocji ???

Pachnie mi to literacką mistyfikacją ale ja już tak mam, że wszędzie coś węszę :((( .

Dobrze się czyta, plus ... more, please. ;)

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @MarekBielany 19 stycznia 2018 00:42
19 stycznia 2018 09:09

Czy to miedza? Murki dzielące spore połacie ziemi, również w kontynentalnej Europie były wznaszane coby wiatr od morza wyciszyć a zarazem mikroklimat stworzyć. Trawa/uprawy spokojniej rosły a owieczkom i bauerom było cieplej ...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @MarekBielany 19 stycznia 2018 00:42
19 stycznia 2018 09:09

Czy to miedza? Murki dzielące spore połacie ziemi, również w kontynentalnej Europie były wznaszane coby wiatr od morza wyciszyć a zarazem mikroklimat stworzyć. Trawa/uprawy spokojniej rosły a owieczkom i bauerom było cieplej ...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @maria-ciszewska 19 stycznia 2018 06:23
19 stycznia 2018 09:18

przetłumaczone i wydane w zeszłym roku przez wydawnictwo znak

w UK miał nalepkę bestseller

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity
19 stycznia 2018 09:23

U nas była raczej słaba promocja, z wiadomych względów...tym bardziej Panu dziękuję za przybliżenie i pokazanie fajnych kawałków z książki, aczkolwiek momentami nurtowało mnie, czy wydanie książki to tylko błąd w sztuce ichniejszej narracji, czy jednak zamierzenie i wypuszczenie próbnego balona przed zagospodarowaniem innej grupy docelowej...eh ta podejrzliwość ;)

zaloguj się by móc komentować

sacco-di-schola @deszcznocity
19 stycznia 2018 09:28

Piękne. Rusza.

Jak japiszona zapatrzonego w Morskie Oko o świcie.

Pracuje się by żyć, nie na odwrót, lecz to implikuje straszne wnioski i konsekwencje, a takie, że życie jest ważniejsze niż praca/kariera. Skończę, bo słowo więcej i spadnę w banał.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @ainolatak 19 stycznia 2018 09:23
19 stycznia 2018 09:39

Mysle, ze powiew swiezosci literackiej  i zapach pieniadza spowodowal wydanie tej ksiazki. Ksiazka zostala wypromowana w Ameryce przez tamtejszego wydawce. Wydanie angielskie zawiera cytaty z okolo 15 recenzji z najwiekszych gazet codziennych w UK - prawa zostaly kupione przez Pingwina a oni sie nie o@&£@r@laja. Prosze wybaczyc francuszczyzne ;)

zaloguj się by móc komentować

Tytus @deszcznocity
19 stycznia 2018 09:46

Piękne, tak jakbym swój życiorys czytał.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @deszcznocity 19 stycznia 2018 09:39
19 stycznia 2018 10:03

Oczywiscie zapach pieniądza, jak to Pan ładnie ujął :)

Ale bez wątpienia Pearson plc z prawami autorskimi, będzie trzymał rękę na pulsie rynku dla "szajbusów marzących o uprawie roli" ;) Bo książka rzeczywiście poważna, żadne tam rozlewiska Kalicińskiej….600 letnia tradycja uprawy tego kawałka ziemi przez rodzinę (czyli od czasów Tudorów!), ciężka praca o każdej porze roku, przywiązanie do tradycji…Moje podejrzliwe myśli wyszły stąd, że autor w zafiksowaniu na tradycyjne symbole jednocześnie sam o sobie mówił, że raczej chrześcijaninem nie jest. To jest intrygujący przypadek pod niezła dyskusję…..jestem szalenie ciekawa dalszych pańskich notek w tej sprawie.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @deszcznocity
19 stycznia 2018 10:07

Nie wiem, źle patrzę? Jaki jest tytuł tej książki?

 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @ainolatak 19 stycznia 2018 10:03
19 stycznia 2018 10:08

Rdzenni mieszkancy polnocnej Anglii to sa potomkowie Wikingow. Wystarczy tu na pn Anglii pomieszkac ze dwa lata - jak spiewal klasyk: to widac, slychac i czuc. 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity
19 stycznia 2018 10:10

Swietne te fragmenty, daja ochote na wiecej.

P.S. Zwykle nie mam problemu z szybkim kojarzeniem i znajdowaniem potrzebnych informacji, tym razem jednak cos mnie zamulilo chyba..Widze w komentarzach, ze wszyscy wiedza o jaka ksiazke chodzi, tylko ja- zdaje sie - nie...:(

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @saturn-9 19 stycznia 2018 09:09
19 stycznia 2018 10:12

Nie wiem, czy pan byl na polnocy Anglii, ale podejrzewam, ze nie. Tego wiatru sie nie da zadnymi murkami wyciszyc. Zapraszam tutaj:

http://deszcznocity.szkolanawigatorow.pl/o-nieodacznym-elemencie-krajobrazu-sow-pare

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @ainolatak 19 stycznia 2018 10:03
19 stycznia 2018 10:12

to od kiedy mają ziemię też dość istotne, w kontekście ciągłości tradycji i ciągłości wartości (szczególnie ważne dla tych, którzy mają tudoriański "uraz", który sama pewno prezentuję :)

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @deszcznocity
19 stycznia 2018 10:54

Uniżenie proszę o autora i tytuł.

zaloguj się by móc komentować



chlor @deszcznocity
19 stycznia 2018 11:19

Kiedyś w Anglii znaleziono szkielet mający kilka tysięcy lat. Badanie genetyczne wykazało, że potomek w linii prostej jest obecnie nauczycielem w sasiedniej szkole. Podobne zjawisko to uprawianie tej samej ziemi przez jedną rodzinę od 600 lat. To są rzeczy w Polsce nie do pojęcia.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @chlor 19 stycznia 2018 11:19
19 stycznia 2018 11:30

A kiedys byly do pojecia.

zaloguj się by móc komentować

Draniu @deszcznocity
19 stycznia 2018 11:37

A teraz pomyślcie o tych wszystkich polskich wsiach, które pustoszeją.. Wsiach, gdzie kiedyś jak się przechodziło.. Kaczki gdakały,koguty piały, psy szczekały ,a każdy skrawek ziemi był uprawiany.. A ksiądz z ambony grzmiał i mówił, ziemia leżąca odłogiem to grzech.. I co pozostało,jedna wielka pustka..  Smutne. 

Dziś mieszkańcowi wsi nie opłaca się nawet uprawiać ogródka przydomowego, bo np kupowanie włoszczyzny w biedronce jest tańsze niż uprawa jej w ogródku..

Ps. Dziękuję za artykuł i film .. Autentycznie wzruszyłem się.. 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity 19 stycznia 2018 10:58
19 stycznia 2018 11:54

Takie luzne skojarzenia:

We "Wspomnieniach z Kornwalii" Z.Kossak-Szczucka opisuje troche to ich trudne a jednoczesnie piekne zycie farmerow (najwiekszy bol sprawialo jej to, ze ich, ogolnie imigrantow, praca idzie "na marne", ze Anglicy tego wkladu imigrantow nie doceniaja, ze potomkowie na obczyznie nie podejma ich dziela) 

Duzo miejsca poswiecila opisom zwyczajow i zycia owiec, miala nieprawdopodobny dar obserwacji i serce do zwierzat.

"Chrystus Pan byl pasterzem nie w przenosni, lecz naprawde. Znal dobrze owce, widac to z kazdego slowa.Pastrez idzie przed owcami, a one krocza poslusznie za nim. (...) Owca jest wrazliwa na glos, po latach pozna po glosie czlowieka, ktorego lubila"

"Owce. Najmilsze. Wyroznil je Pan. Kochal je i znal."

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Draniu 19 stycznia 2018 11:37
19 stycznia 2018 12:13

Cena za wzrost wydajności produkcji rolnej.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @przemsa 19 stycznia 2018 10:07
19 stycznia 2018 12:59

 

Z deszczu pod rynnę ... Ja też nie wiedziałem co to za pozycja i z kontekstu wydumałem, że początki XX wieku ... A to jednak nie tak ...

Chyba rozchodzi się o tą pozycję: James Rebanks The Shepherd's Life: A Tale of the Lake District

Jest też po polsku, ponoć ... nie będę szukał ;)

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity
19 stycznia 2018 13:07

Aha, notka o autorze w wiki mowi, ze jego farma zostala wpisana w zeszlym roku na liste swiatowego dziedzictwa Unesco. Ksiazka na pewno pomogla w kampanii.

https://en.wikipedia.org/wiki/The_Shepherd%27s_Life

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @saturn-9 19 stycznia 2018 09:06
19 stycznia 2018 13:13

"Czy autor tych wspomnień, już od 70 lat, znaczy się jego kości, urzyźnia ten chudy skrawek kumbryjskiej ziemi?"

 

To nie ten autor. Autor (tytul ksiazki: The Shepherd's Life: A Tale of the Lake District ) wypowiada sie we wklejonym filmie. A ksiazka jego jest nawiazaniem do innej o prawie identycznym tytule  "A Shepherd's Life: Impressions of the South Wiltshire Downs "c (1910)  W.H. Hudsona

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @saturn-9 19 stycznia 2018 12:59
19 stycznia 2018 13:14

O, pardon. Nie widzialam, ze juz Pan to sprawdzil:)

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @jestnadzieja 19 stycznia 2018 13:13
19 stycznia 2018 13:18

Dziękuję, ważna informacja. Jestem nastawiony na niemieckie jak i na francuskie krajobrazy i klimaty.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @ainolatak 19 stycznia 2018 10:03
19 stycznia 2018 13:29

Anglicy sa bardzo pragmatyczni, promuja wszystko co da sie promowac. Wiec ta ksiazka nie jest w poprzek oficjalnej narracji, tylko wspiera rodzajem promocji dziedzictwa naturalnego tamtych terenow. Tak to widze raczej.

Kraina Jezior to Park Narodowy, modne miejsce wypadow i do poznawania historii. Stamtad pochodza znani poeci romantyzmu, Poeci Jezior. Czesc tych terenow (stare farmy) zostala wykupiona przez pania Beatrix Potter i oddana potem pod opieke National Trust (ochrona zabytkow i przyrody)

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity
19 stycznia 2018 13:59

W BBC o tym powiedza:)

http://www.bbc.com/news/magazine-32219627

Zreszta ksiazka Rebanksa zostala w radio BBC wybrana ksiazka tygodnia.

Tak jak mowilam, to jest ladna reklama calego regionu (w artykule o tym mowa)

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @jestnadzieja 19 stycznia 2018 13:29
19 stycznia 2018 14:01

..drugie zdanie mi sie pokrecilo gramatycznie..

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @jestnadzieja 19 stycznia 2018 13:59
19 stycznia 2018 14:15

O ksiazce - tak, powiedza. O Lake District zawsze beda mowic - to sie wpisuje w romantyczna narracje.

Mialem na mysli przemyslenia i doswiadczenia czlowieka, ktory dobrowolnie i z premedytacja odrzucil paradygmat: "rozwiązłość+ciężka praca – sakramenty". Tutaj BBC jest baaaardzoooo ostrozna w doborze slow i materialu. Swiadomie nadmieniony wyzej artykul konczy sie nastepujaco: "Przecietny dochod hodowcy wynosi £8500 (zarobki minimum dla przypomnienia to okolo 13 tys. funtow). Realna cena owiec wynosi 25% ceny z 1970 roku. Ciezko jest sie z tego utrzymac."

 

zaloguj się by móc komentować


przemsa @saturn-9 19 stycznia 2018 12:59
19 stycznia 2018 14:42

Zamówiłem sobie tę książkę. Niedroga.

 

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity 19 stycznia 2018 14:15
19 stycznia 2018 14:53

No nic, trzeba bedzie przeczytac ksiazke, zeby poznac glebiej przemyslenia Rebanksa.

Wzmianka o zarobkach to pewnie zacheta do kupowania ksiazek:)

Moze jakas kampania w zwiazku z Brexitem, dotacjami z Unii (ich odcieciem..), cenami mleka itp..

Nie wiem, tak sobie dywaguje..

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @jestnadzieja 19 stycznia 2018 14:53
19 stycznia 2018 15:23

Znalazlam ciekawa rozmowe z autorem ksiazki.

https://news.nationalgeographic.com/2015/06/150607-shepherds-england-animals-sheep-james-rebanks-ngbooktalk/

Dzieki, Deszcznocity, za podrzucenie interesujacego tematu. Wciagnal mnie, a robota czeka (moze nie owce, ale jednak). Milego weekendu!

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @jestnadzieja 19 stycznia 2018 14:53
19 stycznia 2018 16:21

Bede zamieszczal teraz najsmaczniejsze kawalki z tej ksiazki (w moim wlasnym tlumaczeniu, z moimi zdjeciami z Krainy Jezior). Zachecam do czytania.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @saturn-9 19 stycznia 2018 09:09
19 stycznia 2018 16:35

Anglosasi z WB to mają. "Niepiśmiennych biorą do pisania książek" i oni robią kariery. Ludzie uczą się, życia i zawodu, w pracy i na 2-tygodniowych kursach.

PS Ziemia kamienista, erozja, więc trzeba coś zrobić z nadwyżką naturalnej dostawy kamienia, stąd te kamienne murki bez zaprawy. Już Rzymianie wystawili tam taki mur graniczny za czasów niejakiego, jeśli się nie mylę, Hadriana. 

W PL i innych krajach tego nie ma, natomiast są płoty drewniane, żywopłoty, dominuje cegła (z gliny) itd. W okolicach Olkusza buduje się z kamienia wapiennego i cegły. Bardzo to piękne. 

Popyt, popyt no i zawsze w budownictwie dominuje najtańszy materiał.  

PSPS Dobry, piątkowy text.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @jestnadzieja 19 stycznia 2018 14:53
19 stycznia 2018 18:43

Nie trzeba kupować. Znalazłam w dzielnicowej bibliotece, mam już w domu.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @maria-ciszewska 19 stycznia 2018 18:43
19 stycznia 2018 21:35

Przepraszam, zapomniałam, że Pani mieszka w Szwajcarii.

zaloguj się by móc komentować

glicek @jestnadzieja 19 stycznia 2018 13:29
19 stycznia 2018 22:31

Anglicy sa bardzo pragmatyczni, promuja wszystko co da sie promowac. Wiec ta ksiazka nie jest w poprzek oficjalnej narracji, tylko wspiera rodzajem promocji dziedzictwa naturalnego tamtych terenow. Tak to widze raczej.

Jakby tak zebrać do kupy część starych i nowych seriali kryminalnych (Marple, Poirot, Mudsommer Murder, Father Brown, Broadchurch) to gros z nich dzieje się na tzw. prowincji a nie w śmierdzących patologicznych miastach (Luther). Kryminały - nie licząc trupów uwalonych cykutą i zadźganych na angielskiej prowincji - są zwykle urokliwe otoczeniem, łąkami, lasami, morzem, klifami, owcami, kurami, pustką i całą tą sielanką społeczności, która w chwili prawdy daje sobie radę walczyć ze złem i występkiem. Co prawda takie polskie wioski też są siedliskiem zła i patologii (Dom zły, Wesele) ale nie są urokliwe tak jak angielskie, wręcz przeciwnie. :)

Z nowszych działań propagandowych mamy na różnych kanałach serie typu "Ucieczka na wieś" (tego nie muszę tłumaczyć) albo "Wielkie projekty" czyli parka męsko-żeńska (innych nie zauważyłem) kupuje na wiosce ruinę albo zrujnowany obiekt i wsadzając w to sporo kasy, łzy, pot i krew przerabia na architektoniczne cudo gdzie odtąd może sobie żyć długo i szczęśliwie.

Nawet jeśli ww. książka opisuje patologie na prowincji to nie zmienia faktu, że również wpisuje się w promocję imperium, ktore ma ofertę dla (prawie) każdego. W miastach bekonosceptyczni biegają z nożami, gwałcą i oblewają kwasem a wieś spokojna, wieś wesoła gdzie nie pada i zawsze świeci słońce (tak to jest pokazane w telewizji a telewizja nie kłamie, prawda?) zwłaszcza dla białych z odłożoną forsą lub wysokimi emeryturami, którzy mogą sobie nawet hodować owce i kury czy co kto tam sobie zażyczy.

W zasadzie - nie licząc od czasu do czasu prowincji francuskiej - tylko angielska wieś jest w popkulturze tak urokliwa, dostatnia i spokojna.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @glicek 19 stycznia 2018 22:31
19 stycznia 2018 22:45

Nie o tym jest ta ksiazka i nie ma tam nic z tego, o czym pan napisal. Zapraszam do lektury i do podzielenia sie refleksjami po przeczytaniu.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @deszcznocity 19 stycznia 2018 10:12
20 stycznia 2018 10:35

Południowe stocza są wystawione na operację słoneczną, murki wyciszają wiatr oraz kumulują ciepło, które oddają w czasie gdy operacji słonecznej brak. Dla roślin/wegetacji to ważne bowiem chodzi tu o przedział około 30 cm od gruntu, gdzie się kumuluje dwutlenek węgla a wegetacja na tym bazuje. Że wiatry nam głowę urywają to nie dziwota, zazwyczaj chodzimy wyprostowani i mierzymy więcej niż 1,50 m. Obserwowano z ołówkiem w ręku, na początku ubiegłego wieku, że mury (1 m) oraz żywopłoty (1-1,5 m) wpływają na powstawanie mikroklimatu i kilkustopniowa różnica temperatury (bodajże do 3° C) jest do zaobserwowania w porównaniu do obszarów, które nie są ogrodzone a wiatr swobodnie hula. ;)

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
20 stycznia 2018 11:10

Ok, zwracam honor. Tam pada 6 miesiecy w roku(czasem i poziomo), jak wieje to potrafi i 40-60 mil na godzine, czasem i do stu mil na godzine, tak jak w tym roku. Kilkustopniowa roznica to fakt, widac to wyraznie. Dla czlowieka zadna roznica ale dla trawy pewnie i owszem , chociaz na dole zawsze jest zielono.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @jestnadzieja 19 stycznia 2018 11:54
20 stycznia 2018 11:56

Mam podobne reflekcje. W tym filmiku szczególnia ta scena kiedy pasterz schodzi z quada i zaczyna nawoływać te owce, a one biegną na połamanie nóg, a potem mówi że każdą odróżnia. Po zobaczeniu na własne oczy opieki nad stadem, człowiek lepiej rozumie te fragmenty Ewangelii kiedy Pan Jezus mówi o dobrym pasterzu. Takie kazanie w praktyce.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Kuldahrus 20 stycznia 2018 11:56
20 stycznia 2018 11:56

lierówka się wkradła: 'refleksje'.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Kuldahrus 20 stycznia 2018 11:56
20 stycznia 2018 11:59

Tak sobie pomyślałem, że w ogóle wiernych, którzy są oderwani od 'ziemi', by trzeba było zabrać czasem na pole, na kuter rybacki, czy na pastwisko żeby lepiej zrozumieli o czym mowa w przypowieściach.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @Kuldahrus 20 stycznia 2018 11:59
20 stycznia 2018 12:52

Mam takie same przemyslenia. Wylaczyc prad na tydzien, a ludzie "zejda na ziemie".

zaloguj się by móc komentować

stopfalszerzom @glicek 19 stycznia 2018 22:31
22 stycznia 2018 08:47

Doszukujesz się jakiejś manipulacji, propagandy imperialnej, ale ta brytyjska wieś taka właśnie jest, urokliwa i sielska. Z króliczkami swobodnie biagającymi za płotem, z owieczkami i kucami... pełna dzikich kwiatów grzybów których nikt nie zna i nie zbiera i dzikich owoców leśnych.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @stopfalszerzom 22 stycznia 2018 08:47
22 stycznia 2018 10:06

Tak to w sumie wyglada. Mieszkam na angielskiej wsi, to wiem.

Wies jest w Anglii passe - licza sie tylko multikulti metropolie. A to, ze mozna zginac w zamachu, taki mamy klimat.

zaloguj się by móc komentować

stopfalszerzom @deszcznocity 22 stycznia 2018 10:06
22 stycznia 2018 10:40

Mieszkałem :) Tyle i takich grzybów co się tam wtedy najadłem to nigdzie nie widziałem. Nawet w sypialni kiedyś wyrosły mi opieńki :) Kapuśniak gotowałem z kiszonego rzepaku. A barana oprawionego ze skóry można było kupić u zaprzyjaźnionego sheparda za 10 piw (wg cen z pubu). Ech... Człowiek czuł się prawie jak w domu, jak w Polsce takiej z marzeń i wspomnień ocalonych z dzieciństwa jakiej już chyba nie ma nigdzie...

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
24 stycznia 2018 12:24

Podstawa zycia na angielskiej wsi, to znac lokalnego rzeznika albo chcociaz rybaka. Ja ponadto mam niedaleko gospodarza co wstawil taki automat z swiezym krowim mlekiem. Wrzucasz pieniazek, podstawiasz butelke i leci niehomogenizowane, niepasteryzowane mleko swieze od krowy. Do tego w lodowce sa jajka i puszka obok. Nikt nie siedzi i nie pilnuje - tzw honesty box.

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @deszcznocity
24 stycznia 2018 12:24

Podstawa zycia na angielskiej wsi, to znac lokalnego rzeznika albo chcociaz rybaka. Ja ponadto mam niedaleko gospodarza co wstawil taki automat z swiezym krowim mlekiem. Wrzucasz pieniazek, podstawiasz butelke i leci niehomogenizowane, niepasteryzowane mleko swieze od krowy. Do tego w lodowce sa jajka i puszka obok. Nikt nie siedzi i nie pilnuje - tzw honesty box.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować